We wtorek wróciłem do pracy, co oznaczało również powrót na biegowe ścieżki wokół bazy. Tydzień temu towarzyszyły mi ciężkie, deszczowe chmury i temperatura w okolicach 10 stopni – tym razem zastałem bezchmurne niebo i afrykańskie upały. W Belgii trudno o zrównoważoną pogodę; wpada ona z jednego ekstremum w drugie i to niemal z dnia na dzień. Gdybym miał wybierać, zdecydowanie lepiej biegało mi się w poprzednim tygodniu – wczoraj to była prawdziwa masakra.
[ENG] I returned to work on Tuesday, which also meant getting back onto the running paths around the base. A week ago, I was accompanied by heavy rain clouds and temperatures around 10 degrees Celsius; this time, it was clear skies and African heat. It’s hard to find balanced weather in Belgium—it swings from one extreme to another, almost overnight. If I had to choose, I definitely ran much better last week; yesterday was a total nightmare.
Początkowo udawało mi się utrzymywać dość równe tempo, ale z każdym kolejnym krokiem biegło się coraz ciężej, aż w końcu zacząłem myśleć wyłącznie o jak najszybszym dotarciu do mety. Trudno jednak przyspieszyć, skoro każdy krok przypominał ruchy „muchy w smole”. Chwilę wytchnienia od lejącego się z nieba żaru dawał jedynie krótki odcinek prowadzący przez niewielki lasek na końcu bazy.
[ENG] At first, I managed to keep a pretty steady pace, but with each passing step, it felt heavier and heavier, until eventually, my only thought was reaching the finish line as quickly as possible. But how do you speed up when every single step feels like moving through molasses? The only brief respite from the scorching heat came from a short section through a small woodland patch at the far end of the base.
Inna sprawa, że po czterech dniach intensywnego chodzenia po Dublinie i poniedziałkowym rowerze moje nogi miały pełne prawo być zmęczone. Zegarek pokazał średnie tempo 6:15 min/km i łącznie 6,04 km w niecałe 38 minut. Dystans był skromniejszy niż zazwyczaj, ale w tym palącym słońcu i po tak intensywnym tygodniu – zupełnie wystarczający.
[ENG] Then again, after four days of heavy walking in Dublin followed by Monday's bike ride, my legs had every right to feel exhausted. I clocked an average pace of 6:15 min/km, covering a total of 6.04 km in just under 38 minutes. The distance was shorter than usual, but in that blazing sun and after the week I've had, it was more than enough.
_This report was published via Actifit app ([Android](https://bit.ly/actifit-app) | [iOS](https://bit.ly/actifit-ios)). Check out the original version [here on actifit.io](https://actifit.io/@browery/actifit-browery-20260527t171115525z)_