(Stanisław Wyspiański "Macierzyństwo" 1905)
Prawda nie jest demokratyczna. Najlepiej świadczy o tym nauka, ile to jest 2+2? Odpowiedź jest radykalna, twarda i niezmienna: 4 i można protestować, wywieszać banery, prowadzić zbiórki i tworzyć piosenki w których śpiewano by, że 2+2 to dla jednego 3 a dla jednego 7 i nikomu nic do tego. A co jeżeli większość ludzi nauki opowiedziało by się za tym, żeby 2+2 dawało 5? Wtedy większość byłaby w błędzie.
No dobrze, a wybory w sprawach natury moralnej i prawa karnego? Czy jeżeli 80% kierowców będzie przeciwko kontroli alkoholowej, to powinno się ją zlikwidować? Albo 60% mężczyzn chciałoby wprowadzenia darmowych domów publicznych finansowanych z skarbu państwa? Albo jeżeli większość społeczeństwa zechciałaby zniesienia penalizacji drobnej kradzieży np. Do 200zł miesięcznie, żeby każdy mógł sobie co miesiąc za 200zł ukraść czegoś? No wiecie: straty ponoszą bogacze i tfu! Kapitaliści to niech będzie legalny limit na drobną kradzież, o ile podniósł by się standard życia! A i ceny poszły by w dół, skoro co miesiąc ktoś kradłby (legalnie!) 150 puszek piwa i sprzedawał je po 1zł przed sklepem, standard życia to by się i potroił!
„Wynik głosowania demokratycznego daje nam jedynie odpowiedź na pytanie „co myślą głosujący”
Decyzje (w znaczeniu twierdzenia) w tematach naukowych podejmują więc jednostki, i muszą być one oparte o bardzo konkretne odkrycia naukowe, a nie robią tego masy. Kodeks karny redagowany i ustalany jest przez wąskie grono i musi być spójny z innymi paragrafami, operacje na otwartym sercu przeprowadza człowiek wyszkolony do tego, a nie losowa osoba z ulicy etc.
Do czego dążę tym wywodem? Do tematu aborcji. Temat ostatnimi czasy wyciągany co chwila, odgrzewany i wykorzystywany do walki politycznej. Z jednej strony „czarne marsze”, a z drugiej organizacje pro-life z banerami ukazującymi rozszarpane zwłoki nienarodzonych. Temat idealny do poróżnienia środowisk, do zgarnięcia potencjału politycznego i do wesołej ruchawki na ulicach, ale z logicznego punktu widzenia rozgrywający się na zupełnie niewłaściwej płaszczyźnie, powinien być to bowiem spór naukowy!
Powie ktoś „Ale dodawanie jako działanie matematyczne jest mierzalne, a przy aborcji jest to kwestia sporna” ano właśnie nie. Z punktu widzenia biologii, filozofii, moralności i logiki każde uśmiercenie płodu jest złe. Każde. Oczywiście w niektórych przypadkach np. przy sytuacji zagrożenia życia lekarz może wziąć taką możliwość pod uwagę, ale nie czyni to samego aktu „dobrym”.
Co należałoby zrobić? Zapoczątkować cykl kilku debat czysto naukowych, gdzie naukowcy dowodzili by tego, czy podczas aborcji zabijane jest dziecko. Jest to jedyna rzecz, którą trzeba ustalić. Jako że jest to sprawa nauki, wynik może być dwojaki.
Pierwsza możliwość: przed aborcją w łonie matki znajdował się osobny, żyjący byt, który po „zabiegu” przestał istnieć. Więc został zabity i mamy do czynienia z czynem ściganym prawnie czyli zabójstwem.
Druga możliwość: przed aborcją w łonie matki znajdywała się bliżej nieokreślona materia nieożywiona, która została usunięta i sprawę można zamknąć. (Tutaj słowo wyjaśnienia: napisałem „materia nieożywiona” ponieważ z biologicznego punktu widzenia ścięcie drzewa, nadepnięcie na ślimaka czy rozgniecenie komara brzęczącego nad uchem jest uśmierceniem konkretnego bytu, więc „zabiciem”, gdzie zwolennicy aborcji mówią o „usunięciu” a usunąć można jedynie materię nieożywioną, np. drzazgę.)
„Demokracja stoi na straży poglądu, że im większa liczba, tym słuszniejsza prawda”
To znaczy, że o aborcji nie można mówić? Nie do końca. Chodzi o to, by ciężar rozmowy przenieść na właściwe miejsce. Dzisiaj dyskusja ma miejsce na płaszczyźnie legislacyjnej, gdzie zwolennicy zastanawiają się, czy można zabijać w 5 tygodniu, czy może 6 miesiącu, albo nawet i w 9 miesiącu, a stronnictwo pro-life jest spychane do kąta i z tych okopanych pozycji odbija tylko ataki nie wyprowadzając własnych argumentów będąc zakrzyczanym przez drugą stronę. Jedni mówią o prawie, drudzy o moralności, więc dyskusja z góry skazana jest na niepowodzenie.
Jak definiował Św. Augustyn: „Prawda to zgoda osądu z rzeczywistością” szukajmy więc prawdy, a ta nas wyzwoli.