Dzisiaj był taki senny i nudny dzień. Rano pies przed pójściem do pracy nie chciał iść na dwór. Psina się starzeje i już nie chce wychodzić na dwór tak jak dawniej. Na szczęście byli inni domownicy w domu, to jakby co, to miał kto wyjść z nią na dwór. Ale to też mnie niepokoi.
W pracy też było w miarę spokojnie. Było trochę roboty, ale nie było nic super pilnego, więc robiłem sobie powoli, żeby tylko nie siedzieć. Bo by mnie kur... strzeliła, jakbym miał siedzieć 8 godzin i nic nie robić.
Po południu lał deszcz, więc nigdzie nie wychodziłem. Wieczorem tylko poszedłem do sklepu i z psem na dwór.