To był jeden z tych dni, gdzie coś sobie zaplanujesz, a wychodzi całkiem inaczej niż miało to wyglądać.
Miałem dzisiaj pomalować łazienkę i nagrać film. Film jak wiecie zamienił się w post, co w sumie chyba nawet dobrze, bo z przerwami, ale udało się napisać i opublikować, natomiast z łazienką wyszło całkiem nie tak jak sobie zaplanowałem.
Kiedy już wszystko miałem przygotowane do malowania, wszedłem na drabinę z wałkiem, by malować sufit. Po 3 maźnięciach zaczął odchodzić tynk i zrobiła się dziura, a kawałki tynku zostały na wałku. Zszedłem z drabiny, wziąłem szoachelkę i okazało się, że bardzo łatwo ten tyn schodzi... Można powiedzieć, że był on odparzony i nie dolegał do sufitu.
Tak naprawdę odkąd jesteśmy w tym mieszkaniu (3 lata) nie było nic w niej robione i w sumie nie wiem, czy coś również robiła poprzednia właścicielka oprócz odmalowania ścian przed wyprowadzką, a wilgoć robi swoje.
Cóż, musiałem zeskrobać to, co i tak by odeszło przy malowaniu. Dobrze, że miałem chociaż uniflot, który nałożyłem na "gołe" miejsce. Jutro muszę pościerać niedoskonałości i będę mógł pomalować. Chciałem to zrobić w kilka godzin, a wyszło jak zwykle.
Kiedy już wezmę się za malowanie, tym razem użyję pędzla, żeby nie kusić losu w innych częściach łazienki, bo nie chcę przez tydzień się w niej bawić.
Poza tym był długie 2 spacery z psem, co dało łącznie dzisiaj 10000 kroków.
10868
Daily Activity