Zwróciłam się w kierunku siły wyższej jak zaczęłam trzeźwieć i choć pewnie pojmuję ją zupełnie inaczej niż Ty to i tak jest to wartość dla mnie. Problem polega na tym, że mam tak duże przeładowanie psychiczne, emocjonalne i duchowe, że ciężko jest mi się w ogóle złapać tego, co kiedyś dawało wiarę, nadzieję, spokój. Do tego dochodzi fakt, że chyba po prostu potrzebuję silniejszej farmakoterapii, bo najpierw było załamanie wywołane chorobą na co nie mam wpływu i wiara tu niewiele zdziała, a potem czynniki zewnętrzne, które tylko to pogorszyły. Mimo wszystko wiara pomaga, bo trzyma mnie przy życiu, po prostu. Cierpię, jest źle, jest tragicznie wręcz, ale żyję i to jest najważniejsze, a reszta przyjdzie z czasem.
Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią. To bardzo inspirujące.
RE: Dziennik #203/2025 - nic