Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Długo spałam. Nawet nie tyle co spałam co po prostu leżałam w łóżku i się nad sobą użalałam. Mój gorszy nastrój ma się w najlepsze. W piątek mam spotkanie z psychiatrą i myślę, że będzie trzeba to omówić, bo trochę ten zjazd za długo trwa. Nie umiem się sama podnieść. Próbowałam kilku rzeczy, które do tej pory pomagały, ale teraz jest jakoś inaczej i nic nie pomaga. Mam dość samej siebie. Z samą sobą sobie nie radzę. Gdybym mogła to bym w ogóle nie wstawała z łóżka, ale niestety jutro koniec wolnego i trzeba iść do pracy. Z trudem wstałam i się wykąpałam, bo higienę też zaniedbałam i zaległam pod kocem przed komputerem.
Znowu dzisiaj zajadłam emocje czekoladą i kebabem. Co zaskakujące i jedno i drugie zostało przeze mnie po prostu podziubane. Nawet na to nie mam już apetytu. Gdy tak siedziałam i się użalałam nad sobą przyszło mi powiadomienie, że moja paczuszka trafiła właśnie do paczkomatu. Z trudem się ubrałam i poszłam odebrać mój kalendarz. Na nowym stanowisku będzie mi potrzebny dlatego zamówiłam na Allegro, bo na miejscu nie mogłam znaleźć nic fajnego. Kalendarz ma grafikę, która skradła moje serce:
Źródło: fotografia własna
Wieczór to znów zakopanie się pod kocem i oglądanie "Na wspólnej". Jutro na ósmą mam moją ostatnią terapię. Boję się, że nie odpali mi auto. Dzwoniłam dzisiaj do wujka czy już udało mu się kupić części wymagane do naprawy, ale klasycznie jak to on nie odebrał telefonu i nie oddzwonił. Jutro przy okazji zapłacę drugą ratę za OC i znów stanę się biednym człowieczkiem. Tak bardzo chciałabym się już pozbyć problemów finansowych.. Pocieszające jest to, że przy jednym kredycie zostało mi już tylko 10 rat. 10 rat i ponad 200 zł będzie zostawać w kieszeni. Bardzo mnie to cieszy.
Nie chcę jutro iść do pracy. Przez gorsze samopoczucie mam straszną awersję do pracy. To nie jest tak, że mi się zawsze chce iść do pracy i aż ćwierkam na samą myśl o dniu roboczym, ale teraz mam totalną niechęć i najchętniej rzuciłabym L4 na tydzień, żeby leżeć w łóżku i nic nie robić. Wiem jednak, że to droga donikąd i muszę się podnieść i działać jeśli moje samopoczucie ma się poprawić.
I tyle chyba. Kolejny paskudny dzień.
Do jutra.