Dobry wieczor.
Dzien rozpoczął sie jak każdy inny. Leki śniadanie i tyle. Mieliśmy zebranie społeczności po którym poprosiłam lekarzy o rozmowę. Chcialam znać wyniki badań ktore wykonano mi wczoraj. I cóż.. mimo przyjmowania lekow TSH niebezpiecznie rośnie. Dlatego tez stwierdzili ze w poniedziałek skonsultuje mnie lekarz internista. Uważam to za totalna stratę czasu bo stoję na stanowisku ze powinien mnie obejrzeć endokrynolog ale nie mam na to za bardzo wpływu. Muszę sie dostosować. Martwię sie ta tarczyca cholernie. Martwię i boje. Eh.
Popołudniu przyjechal tata I troche porozmawialismy. Rozdrażniła mnie ta wizyta ale nie chce mi sie tego rozdrapywać. Potem pogadałam przez telefon z przyjaciółka I bylo troche lepiej.
Jest 19 a ja mam totalny zjazd i energii i nastroju. Napisałam do ex przyjaciółki jak sie nazywa karma ktora za jej pośrednictwem kupuje dla psa. Przesłałam informacje tacie żeby po niedzieli mogl bryknąć do hurtowni. Ona jeszcze zapytała czy porozmawiamy w koncu na co ja odpisałam ze jak wolisz i zapanowala między nami grobowa cisza ktora rozdziera mi serce. Zaluje w ogole tej komunikacji trzeba bylo tacie powiedzieć żeby kupił cokolwiek bo teraz cierpię.
Jestem zmeczona. Za godzinę wezmę leki i idę spać.
Do jutra.