Dziennik #235/2024 - tak sobie

Words
176
Reading
1 min
Listen
Play
2y


Źródło: Pixabay


Dobry wieczór.

Fatalna noc, więc i poranek nie najlepszy. Z wielkim trudem wstałam z łóżka i wręcz wykulałam się na spacer z psem. Naprawdę mi się nie chciało i tylko poczucie obowiązku za tą małą, kudłatą istotę utrzymywało mnie w pionie.

W pracy sajgon. Przytłacza mnie kierownictwo. Dostrzegam w nich dobre chęci i zaangażowanie, ale ich tragiczny brak wiedzy na jakikolwiek temat sprawia, że pracuje się z nimi wręcz katastrofalnie. Naprawdę cieszę się, że jeszcze osiem godzin pracy i rozpocznę tydzień urlopu i od tego wszystkiego odpocznę. Kocham swoją pracę, ale jestem nią po prosu bardzo zmęczona. Cieszę się, że po powrocie z urlopu moje funkcjonowanie w pracy też wróci do normy, bo będziemy już razem z kierowniczką na zmianie, więc będzie dużo łatwiej. Jestem dobrej myśli. Z radością dzisiaj z tej pracy wyszłam, naprawdę.

Po powrocie do domu zabrałam kudłacza na spacer i tyle, o. Taki dzień o niczym, totalnie. Jedzenie zaburzone, lęki szaleją, stres rośnie także wszystko jest po staremu. Jestem bardzo zmęczona, więc zjem kolację i idę spać.

Do jutra.