Geneza tego zdjęcia nie jest oczywista. W zeszłym roku, w maju, wracając z rodzinnej imprezy okolicznościowej, na małym spontanie postanowiłam z kolegą obejrzeć wschód słońca. Padło na to miejsce. Muszę przyznać że byłam oczarowana paletą barw, jaka wtedy wyjął świt...
Niestety zdjęcia mi się nie udały.
Zapytacie, dlaczego to miejsce? Cóż... Miesiąc wcześniej wracając z innej uroczystości, drogą obok zalewu, miałam tam możliwość ujrzenia najpiękniejszego momentu tuż po wschodzie, gdy nad całym zalewem unosiła się mgła, a słońce barwiło ją w czerwony pomarańcz. Ten widok, który wtedy przeleciał za oknem samochodu, zainspirował mnie do pierwszego wpisu na Steemit. Tylko zdjęcie do wpisu musiałam zapożyczyć, bo w zachwycie i przy prędkości auta nie zdążyłam nawet wyciągnąć telefonu z torebki.
Gdy w tym roku kolega zapytał mnie, czy pójdę z nim na wesele, które odbędzie się w restauracji nad zalewem, nawet się nie zastanawiałam. Oczywiście, że tak! Może w końcu uda mi się zrobić to idealne zdjęcie wchodu słońca, które siedzi mi w pamięci. Taki był plan. Ale nikt mnie nie uświadomił, że zachody słońca, są tam równie magiczne! Gdy wyszliśmy na spacer, aby obejrzeć ten spektakl, pstrykałam zdjęcia jak japończyk na wycieczce 😉 Jednym z nich z wami się dzielę. Do wschodu słońca nie doczekaliśmy...
A rozwiewając wszelkie wątpliwości: zdjęcie zrobione 1.06.2019, o godzinie 20:38, nad Zalewem Szałe obok Kalisza, przeze mnie, telefonem Lenovo K6 Note.