To nie był ładny dzień...

Words
219
Reading
1 min
Listen
Play
3y

Osiemnasty lutego. Śnieg częściowo stopniał podczas sztormu, a nowy nie zdążył napadać. Leżał sobie łatami, brudny i zmęczony. Było rześko. Zbliżał się już wieczór, gdy spontanicznie wyrwałyśmy się na plażę położoną kilkanaście kilometrów od Grundo. Nawet w lecie mało kto się tu zatrzymuje, a teraz najwyżej z psem ktoś czasem przyjedzie.

IMG_1432.jpg

IMG_1434.jpg

Plaża w sam raz na wieczorny spacer - około dwie godziny tam i z powrotem.

IMG_1446.jpg

IMG_1442.jpg

Pamiętam datę między innymi dlatego, że dokładnie rok wcześniej dostałam maila potwierdzającego pracę tutaj. Dziękuję sobie bardzo za to wszystko.

IMG_1458.jpg

IMG_1464.jpg

IMG_1462.jpg

Tak mi tu dobrze, że aż nierealnie. Nie przywykłam jeszcze. I tak jakoś niezręcznie się z tym obnosić.

IMG_1466.jpg

IMG_1469.jpg

IMG_1475.jpg

To rzadki moment, gdy wiem dokładnie, czego chcę. Chcę tu być i robić to, co właśnie robię. Nie mam potrzeby niczego zmieniać.

IMG_1476.jpg

IMG_1479.jpg

A jutro może zapragnę czegoś innego i to jest w porządku.

Spotkałam tu ludzi podobnych do mnie i widzę, jak wiele jest sposobów na przejście własnej drogi. Latami próbowałam osiągnąć sukces zdefiniowany przez ogół i zrozpaczona zadawałam wciąż jedno pytanie - co jest ze mną do cholery nie tak???

Ze mną wszystko dobrze, po prostu próbowałam iść cudzą ścieżką.

IMG_1480.jpg

Teraz wydreptuję własną.

IMG_1482.jpg

Zataczam kółka w mokrym piasku albo w śniegu, absolutnie zbędne i niepraktyczne. Pozbawiona ambicji i bardzo szczęśliwa.

IMG_1200.jpg

To nie był ładny dzień... | Ecency