O imbirze przeczytałam jakieś 7 lat temu na blogu młodej dziewczyny z nieuleczalną chorobą płuc (podobna w objawach do mukowiscydozy), lekarze nie dawali jej szans na normalne życie, leki (chyba sterydowe) wykańczały organizm. Dziewczyna się zawzięła i zaczęła sama szukać alternatyw dla medycyny konwencjonalnej, natrafiła na jakiegoś profesora ze stanów, który zaczął jej doradzać. Imbir jest jednym ze składników jej leczenia, jeśli nie głównym (działa wysuszająco). Dziewczyna teraz koło trzydziestki lub tuż po, ma się dobrze (choć już do końca życia będzie żyła z chorobą), niesamowicie inspirująca. Dzięki niej wprowadziłam w życie wiele naturalnych sposobów na różne dolegliwości (oprócz imbiru m.in. olejek z drzewa herbacianego i miksturę... na robaki :)
RE: COVID atakuje mojego psa (chyba)