Naszyjnik z kropli rosy.

Words
613
Reading
3 min
Listen
Play
4y

W sobotę Gorce zaciągnęły swe polany gęstą zasłoną wystawiając wierność fanów na próbę. Wszystkie panoramki zostały wyłączone, a na mlecznym bezkresie brakowało tylko napisu "za chwilę dalszy ciąg programu". Tak wyglądała moja pierwsza górska wędrówka z klub-wloczykijow@klub-wloczykijow.

1656785228560.jpg

1656785228576.jpg

1656785228603.jpg

Według moich upodobań - było wspaniale. Zero słońca, chłodno, wiatr, trochę deszczu... mogłam oddychać. Ale brak widoczności odbił się na walorach edukacyjnych istotnych dla niektórych uczestników wyprawy, którzy tak jak merthin@merthin są w trakcie Kursu Przewodników Beskidzkich. Trudno ćwiczyć rozpoznawanie szczytów w niewidzialnej panoramie ;) Podobało mi się, że nikt nie narzekał. Atmosfera była świetna.

Przez otulone bielą polany przewalały się mgliste, wilgotne kłęby. Być może gdzieś między nimi przemykał Leszy, opiekun lasu.

P1190982.jpg

P1190941.jpg

Przy takiej aurze każdy listek, źdźbło trawy i gałązka wygląda jak dzieło jubilera.

P1190942.jpg

P1190944.jpg

P1190945.jpg

Gdy krążyłam wśród nich przypomniała mi się bajka z dzieciństwa o kapryśnej księżniczce, która ujrzawszy o świcie pajęczynę pokrytą kroplami rosy zapragnęła równie pięknego naszyjnika.

P1190947.jpg

P1190950.jpg

P1190951.jpg

Ani błyskotki ze skarbca królewskiego, ani biżuteria wykonana na zamówienie nie zaspokoiły pragnienia księżniczki. Żaden wytwór rąk ludzkich nie mógł się równać olśniewającej perfekcji natury. Księżniczka zamieniła życie dworzan w koszmar, uparcie domagając się realizacji zachcianki.

P1190959.jpg

P1190988.jpg

P1200003.jpg

W końcu pewien mędrzec podjął wyzwanie i postanowił spełnić marzenie księżniczki w sposób dosłowny. Udał się z nią rankiem na łąkę i gdy w pajęczynach rozpiętych wśród traw zalśniły pierwsze promienie słońca, delikatnie zdjął jedną z nich i zawiesił na szyi dziewczyny. Jej zachwyt trwał ułamek sekundy - krople rosy spłynęły nieprzyjemnym chłodem po dekolcie, a na szyi pozostały jedynie klejące się nitki.

Moim zdaniem mędrzec mógł dorzucić pająka 😁

1656785228075.jpg

Tyle z bajki pamiętam. Te pajęczyny skrzące się w słońcu najbardziej rozpalały mą wyobraźnię i do tej pory coś z tego zostało. Uwielbiam przezroczyste błyskotki, nieważne, czy są to krople wody, bryłki lodu czy szklane koraliki. Nie chcę ich nosić, tylko patrzeć.

A morał jakiś jest? Na pewno, chociaż dziś odczytuję go szerzej, niż parę dekad wcześniej. Księżniczka była niezaprzeczalnie wredna, ale podziwiam jej determinację w dążeniu do celu. Choć na tym akurat przykładzie widać że to, czego bardzo pragniemy nie zawsze jest tym, czego potrzebujemy. Zazwyczaj trzeba się o tym przekonać samemu - poczuć zimne krople rosy spływające po skórze.

No i jeszcze to, że natura jest nie do podrobienia. I my, jako jej część, także jesteśmy unikatowi i w sam raz. Tacy się rodzimy, dopiero potem coś idzie nie tak.

P1200014.jpg

P1200004.jpg

P1190995.jpg

P1190970.jpg

Wspaniale można odpłynąć, kiedy wszystko jest zaplanowane i ktoś inny ogarnia rzeczywistość 🙂. Ale nie samymi majakami człowiek żyje, w końcu jesteśmy stworzeniami stadnymi. Mam wrażenie, że pracując od roku tylko w domu zapomniałam, jak wiele można wynieść ze zwyczajnego kontaktu z drugim człowiekiem. Pierwszym przełomem był udział w konwersacjach polsko-ukraińskich w KBK - na razie tylko dwa spotkania, ale planuję więcej. Teraz ten wyjazd - ciekawy, bogaty. Wysłuchałam kilku gorczańskich historii, porozmawiałam o rewolucji rumuńskiej, dowiedziałam się co to smażonka, jak wygląda gąsienica rusałki żałobnik, nauczyłam się rozpoznawać dziurawiec i piłam wodę ze świeżo zerwaną miętą. A to tylko mały wycinek!

P1190975.jpg

1656785228371.jpg

P1190979.jpg

P1190977.jpg

P1190978.jpg

P1190985.jpg

1656785228391.jpg

P1200015.jpg

To prawda, że nigdy się nie nudzę we własnym towarzystwie, ale unikając interakcji z innymi ludźmi nie rozwijam się. Uczę się nowych umiejętności, chłonę wiedzę, ale to zaburzony wzrost, pozbawiony harmonii. Takie przywiozłam wnioski z Gorców otulonych mgłą i mokrych. W miłym towarzystwie godziny i kilometry płynęły szybko, jedynie końcowy odcinek trochę mi się dłużył i odczułam go w nogach, chociaż prowadził niemal po równym. Jedna apka pokazała dystans 23 km, druga 26, więc prawda pewnie leży pośrodku. Pętla biegła między innymi przez Gorc i polanę Jaworzyna Kamienicka. Wolałabym, żeby szczegóły przedstawił klub-wloczykijow@klub-wloczykijow, bo palnę coś głupiego i wyjdzie, że nie uważałam na lekcjach. No, może na jakieś dwa plus się uzbiera ;)

To był dobry dzień 🌲

P1200018.jpg

Naszyjnik z kropli rosy. | Ecency