Od dawien dawna wyobrażałam sobie ten dzień…, że usiądę na krzesełku przy biurku przed komputerem, włączę go i po prostu od tak zacznę znowu tutaj pisać. Ciężko było się zebrać przez prawie dwa lata, jednak ta myśl ciągle krążyła z tyłu głowy. Ciągle zastanawiałam się, co tam słychać u tych wszystkich świetnych ludzi, których poznałam w Warszawie na spotkaniu dotyczącym steemit. Czy nadal piszą na steemit? Czy nadal tworzą te piękne rzeczy? Czy nadal gotują piękne i smaczne potrawy i czy nadal podróżują po świecie? Oglądając wspomnienia na steemit po tych wspaniałych kilku miesiącach tu spędzonych, aż uśmiecham się sama do siebie. Chyba czas powrócić i przypomnieć wam o sobie!
Nazywam się Kasia Voitak i tworzę biżuterię artystyczną! Zapraszam was do mojego świata barw i ciekawych form, może zostaniecie tu na dłużej.
Biżuterią zajmuję się do 2013 roku, tworzę zarówno wielkie teatralne historie, jaki i te codzienne malutkie epizody. Odwzorowuję moje emocje i nastroje. Ubieram je w prze najróżniejsze barwy, bardzo często tak skrajne, że ciężko sobie na początku wyobrazić oczywistość takiego połączenia.
Często ponosi mnie wyobraźnia …i gdy jestem już za 9 górami za 10 lasem i 15 woda wtedy naprawdę pora zejść na ziemie. Zazwyczaj wtedy moim oczom ukazuje się niesamowicie dobrze skrojony projekt, świetnie dobrane kolory i idealnie wyważona forma. Wtedy przychodzi mi jedno do głowy! O tak, to jest TO! Tak było i tym razem. Niestety inspiracja była już narzucona od górnie -wymogi konkursowe, a jak to najczęściej bywa na konkursach trzeba podporządkować się regułą. Nie dałam za wygraną. Wchodzę w to!
Była to inspiracja bardzo ciekawa i wbrew pozorom dosyć wymagająca. Wiosna łączy w sobie tyle przeróżnych kompozycji budzącej się zieleni, kwiatostanów i pąków na drzewach. Jak to wszystko zebrać w jedno i dobrze ze sobą połączyć odwzorowując to całe zamieszanie w biżuterii? Ano bardzo prosto!
Trzeba dobrze zrobić projekt! A kiedy to już mamy całość idzie bardzo sprawnie i przyjemnie. Oczywiście pomijając wszystkie epizody z wbijającą się bardzo boleśnie igły w opuszki palców, każdy rękodzielnik, który choć raz w swoim życiu miał styczność w wyrobem biżuterii doskonale zdaje sobie z tego sprawę i na pewno doświadczył takiej przyjemności ;)
Pokłute palce na tym etapie nie stanowią już żadnej przeszkody. Kiedy wpada się w trans tworzenia to o niczym innym się nie myśli? Maksymalne skupienie tylko na pracy i na efekcie końcowym. Chyba, że ma się świadomość, jaka jest nagroda główna i czy jest, o co dokładnie powalczyć. Motywacja, doping i nakręcenie sprawiają, że robi się wtedy wszystko, żeby praca była najlepsza i zajęła upragnione zacne pierwsze miejsce
Dziękuję, że dotrwaliście do tego miejsca. Mam nadzieję, że troszkę Was zainspirowałam. Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się więcej technicznych spraw dotyczących sutaszu lub całej mojej drogi artystycznej odsyłam was do pozostałych artykułów na moim profilu. Wiem, że są bardzo stare, ale nadal bardzo aktualne!