Poniemiecki węzeł kolejowy

Words
435
Reading
2 min
Listen
Play
6y

Tego dnia miałem trochę rzeczy do pozałatwiania. Nie wiedziałem ile mi to zajmie, ale na wszelki wypadek wrzuciłem do plecaka buty wspinaczkowe. Okazało się, że wszystko poszło w miarę sprawnie po południu byłem już wolny. Do wieczora zostało jeszcze trochę czasu, więc korzystając z okazji, że jestem w pobliżu, postanowiłem wykorzystać pozostały mi czas i podjechać do Pyskowic, miejscowości położonej koło Gliwic w woj. Śląskim na tzw. Mosty, o których wiele wcześniej słyszałem.

Ustawiłem nawigację i prowadzony głosem googla dotarłem do celu. Tak przynajmniej twierdziła nawigacja. Stałem jednak pośrodku niczego. Co prawda nade mną był jakiś most kolejowy, jednak zdecydowanie nie ten, o który mi chodziło. Szybki rzut oka na mapę. Okazuje się, że docelowe mosty powinny być niedaleko, gdzieś po lewej stronie ulicy. Wypatrzyłem jakąś niewyraźną ścieżkę odchodzącą w tym kierunku. Zaparkowałem auto na poboczu i zacząłem kierować się tą ścieżką. Szybko zmieniła kierunek. Podążając wydeptanym traktem wdrapałem się na jakiś nasyp. Stare podkłady kolejowe świadczyły o tym, że to dawny nasyp kolejowy. W miarę szybko moim oczom ukazały się właściwe "Mosty"

Na jeden z nich właśnie wchodziłem. Nasyp zwieńczony był jednym z mostów, który przeprowadzał na drugą stronę niewielkiej rzeczki płynącej dołem. Nie było na nim żadnej barierki, niczego, co zapobiegałoby spadnięciu w dół. Oficjalnie przejście po tym moście jest chyba zabronione. Świadczyć o tym mogła leżąca w krzakach siatka, która kiedyś pewnie stała i ograniczała niepowołanym osobom wejście na most, którego wysokość aż mnie onieśmielała. Nie odważyłem się podejść do samej krawędzi, mimo, że z wysokością i ekspozycją jestem raczej oswojony.

Po przejściu na drugą stronę mostu zszedłem z nasypu na dół, docierając do serca całego kompleksu. Klimat nieziemski. Stare, potężne mosty, a pod nimi płynąca woda.

"Mosty" to pozostałości po dawnym, poniemieckim węźle kolejowym, który miał być największym węzłem kolejowym w tej części Europy. Niestety, ze względu na wejście wojsk alianckich nigdy nie doczekał się ukończenia. Jego budowa trwała od 1937 do 1941 roku. Dzisiaj "mosty" znane są w środowisku wspinaczy ze względu na poprowadzone na nich drogi wspinaczkowe. Jest to jeden z nielicznych obiektów przystosowanych do wspinaczki drytoolowej, czyli wspinaczki zimą w rakach i z dziabkami (czekanami). Można wspinać się tu oczywiście również latem. Niektóre firmy outdoorowe kuszą rządnych adrenaliny śmiałków organizowanymi w tym miejscu skokami na tzw. wahadle.

Przez jeden z obiektów przebiega obecnie czynna linia kolejowa, a odgłos przejeżdżających po nim pociągów w połączeniu z echem i akustyką, jaką stwarza architektura mostów, daje na prawdę nieziemski klimat.

---

*Wszystkie zdjęcia własnego autorstwa


View this post on TravelFeed for the best experience.

Poniemiecki węzeł kolejowy | Ecency