Dzisiejszy post będzie kolejną wycieczką wspomnieniowo-sentymentalną :) Tym razem rzecz będzie o kolorach. Nasz dom przeżył niejedno malowanie. Warstwy kolejnych farb widać wszędzie: na ścianach, na framugach, nawet na progu pod drzwiami.
Było naprawdę kolorowo :)
Zacznijmy od ścian. Wszędzie zastaliśmy wzory malowane specjalnym wałkiem. Każdy pokój był wyjątkowy.
Na górze białe ściany plus wzór roślinny.
Na dole, w pokoju przejściowym królowała zieleń.
W naszej przyszłej sypialni było żółto. A wcześniej niebiesko :)
Niebiesko było też na werandzie… zanim zostało zmienione na różowy :)
Futryny drzwi na zewnątrz są białe (standard), ale pod spodem widać warstwę szarości. Zaintrygował mnie ten pomysł. Jeszcze nie ustaliliśmy wyglądu ani koloru naszych docelowych drzwi… Może właśnie szary?
A to nasz tęczowy próg. Od bordowego, przez niebieski, do zielonego :)
Naszych kolorowych ścian już nie ma, ale zostały zdjęcia… i jakaś nutka nostalgii. Było w nich coś uroczego.
Obawiam się, że w porównaniu z kolorami, jakie do tej pory przewinęły się przez nasz domek, nasza wizja jest banalna. Osobiście stawiam na szary, biały i beżowy. Ewentualnie z drobnymi kolorowymi akcentami. Nudy, nieprawdaż? ;)
Do usłyszenia w kolejnych odcinkach!