Dzisiaj był dobry dzień!
Nie wiem z jakiej paki udało mi się wyskoczyć na lunch, który jeszcze się okazało był elementem jakiegoś tygodnia hiszpańskiego - w każdym razie załapałem się na darmowe tapas. Przy okazji spotkanie przebiegło w 110 % po myśli.
Co do sportów to dużo łażenia po robocie a potem na koniec 20 km na rowerze, korzystając z świetnej pogody - pomimo jesieni.
Chciałbym by takich dni udało się jeszcze kilka w tym roku. Choć żeby nałapać trochę promyków.