hahah 😂
bardzo cenne rady
tak sobie myślę, że to polowanko od małego na nasze stopy (i życie) - nie było przypadkowe;
miało nas oswoić i przygotować na coraz mocniejsze doznania.
teraz już bez większych emocji (i poczucia zagrożenia) chodzimy po ziemi, wiedząc że wszystko się może zdarzyć i za każdy dzień trzeba być wdzięcznym :)
yy - a wracając do kota 😛,
to jeszcze nie zdarzyło mu się skoczyć nam na głowy.
ale wrażenie, gdy się idzie ciemnym korytarzem i nagle w mroku zaświecą z wysoka kocie oczy:
bezcenne!
RE: PRZYGODY KOTKA #3