Czegoś tam nie wiesz, nad czymś się zastanawiasz? Szukasz inspiracji?
Wejdź na polish czat (https://steem.chat/channel/polish) i od niechcenia rzuć pytankiem.
Zobaczysz co się stanie.
Ja tak zrobiłam wczoraj. Rzuciłam luźnym, niezobowiązującym pytaniem:
"co zrobić z nadwyżką bananów?"
-i już za sekundkę miałam inspirującą odpowiedź.
Sympatyczna i rzeczowa koleżanka @bowess, podpowiedziała mi kilka smakowitych pomysłów.
Już pierwszy z nich był trafiony.
🍌 Chlebek bananowy - oto co mi od razu w duszy zagrało.
Co do bananów.
Jak powszechnie wiadomo, świat dzieli się na dwie równe części 😁.
Na tych co oliwki uwielbiają, i na takich co ich nienawidzą. Na takich, dla których sery pleśniowe to przepyszny przysmak, i takich, którzy w ich towarzystwie dostają torsji.
Oraz na takich co lubią banany piegowate, oraz takich, co jedzą wyłącznie banany (prawie) zielone.
Jestem zdecydowanie w tej drugiej, bananowej grupie.
Banany, takie jak na fotce poniżej, to dla mnie banany w fazie ostatecznej, (zdatnej do użycia). Dzień później już się (dla mnie) do smacznego zjedzenia nie nadają. Zaczynają się powoli kropkować. A tego to ja nie lubię.
Ponieważ równolegle z mężem nabyliśmy (drogą kupna) zbyt wiele bananowych kiści, należało je jakoś sensownie zagospodarować, (póki nie jest za późno 😁).
WEGAŃSKIE ŻYCIE:
Cała moja rodzina od dawna je wyłącznie wegetariańsko.
(Od dawna, czyli odkąd mój mąż stał się mężem, a syn - synem. Taki terror, rozumiecie. Kto gotuje - ten ma władzę, hyhy.
Ale źle nie mają. Mają bardzo dobrze.)
Osobiście jestem jakoś w pół drogi do weganizmu. Staram się omijać wszelkie produkty odzwierzęce, głównie z powodów etycznych, później zdrowotnych.
Ale też nie uważam się za jakiegoś mega wybitnego frika i vegan-nazi :)
Nie atakuję mięsożerców, nie przywiązuję się do drzewa, nie pluję ludziom do talerzy.
W moim domu nadal jeszcze bywają (chociaż sporadycznie), produkty takie jak krowie mleko, ser czy jaja (nigdy mięso).
Natomiast zdecydowanie, bazą mojej kuchni są głównie produkty roślinne.
Tamte się zdarzają, ale coraz mniej i coraz rzadziej.
Zatem kiedy przychodzi mi gotować inspirując się jakimś przepisem z kuchni tradycyjnej, zawsze staram się go możliwie "zweganizować", czyli zawarte w recepturze produkty odzwierzęce, zastąpić innymi, roślinnymi.
Lub całkowicie je pominąć.
Przy części potraw pominięcie jajka czy masła bywa zaskakująco niewyczuwalne i wtedy jest izi 😁.
(Na marginesie - podobnie można zredukować dość znaczną ilość cukru w przepisach deserowych - a ciasta nadal wychodzą bardzo słodkie.)
Ale bywa też tak, że niektóre potrawy takiego dodatku absolutnie wymagają, i wtedy trzeba nieco pogłówkować: czym i jak go zastąpić.
Na wszystko są sposoby.
Ale wracajmy do chlebka.
RECEPTURA:
Przepis, którym się inspirowałam znalazłam na sprawdzonej (smakowo i jakościowo) stronie: https://www.kwestiasmaku.com/.
Oto przepis na nasz bananowy chlebek.
Nabywszy inspirację - udałam się ochoczym krokiem do kuchni 😁.
Zatem, według oryginalnej receptury, do wykonania bananowego ciasta, potrzebne będą, uwaga:
-4 banany (u mnie było 5)
-2 i 1/2 szklanki mąki pszennej (u mnie około 1 szklanka mąki graham, 1 szklanka mąki pszennej i pół szklanki mąki żytniej)
-200 g masła (u mnie 3 kopiaste łyżki masła orzechowego)
-4 jajka (pominęłam, wsypałam 2 łyżki sproszkowanego siemienia lnianego)
-1 szklanka cukru (u mnie 1/2 szklanki stevii i trochę syropu klonowego)
-2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1 łyżeczka sody oczyszczonej
-1 szklanka wiórków kokosowych
-1 szklanka posiekanych orzechów
-przyprawy (u mnie sól, cynamon, imbir, kurkuma)
Pierwsze rozczarowanie: olej kokosowy, którym miałam nadzieję się poratować (zastępując masło), okazał się być na wyczerpaniu.
Co robi Rozku nie mając tego co potrzebuje?
Kombinuje.
Nie ma masła, nie ma kokosowego oleju, zatem elementem, który postanowiłam użyć jako tłuszcz, stało się masło orzechowe (o znakomitym składzie - lepszego nie znajdziecie; fotka poniżej).
Natomiast problemem numer trzy, czyli brakiem jajka nie przejęłam się zupełnie.
W końcu przecież to ciasto bananowe! A banan jest jednym z tych polecanych substytutów, które znakomicie zastępują jajko, nawet w wypiekach, w których dodatek zmiażdżonego banana jest zalecany jedynie jako substancja klejąca, a nie smakowa.
A tu mamy w przepisie aż 4 banany! Mimo wszystko, do masy wsypałam jeszcze 2,3 łyżki zmielonego siemienia lnianego, którym także możemy zastępować jajo (emulguje i stabilizuje ciasto).
Poza tym ma znakomite wartości. Siemię lniane nigdy nie zaszkodzi.
(O pozostałych sposobach na zastąpienie jajka, możecie poczytać na stronach, które podlinkuję na samym dole mojego tekstu.)
Zatem tak się przedstawiają zebrane przez mnie naprędce produkty:
Co robimy z tym dobrodziejstwem?
Najsampierw:) łączymy ze sobą składniki mokre, następnie dosypujemy składniki suche, na koniec wsypujemy orzechy i wióry.
Proszzzz, oto moja foto-relacja:
Zaczynamy od posiekania orzechów:
Cukier (stevie) zalewam odrobiną mleka migdałowego i wrzucam banany, rozgniatam.
Następnie dosypuję zestaw męk mąk.
Teraz jest najs.
Nie martwimy się tym wcale, i mikserujemy dalej.
Dosypujemy orzechy i kokosowe wióry:
A tak po wyjęciu z pieca:
(CZY WY TO WIDZICIE?!? ŻE TEN CHLEBEK SIĘ UŚMIECHA?!? 😁)
Oto stan końcowy, czyli kroimy gagatka:
PODSUMOWANIE:
Chlebek okazał się być przepyszny.
Jest orzechowo - piernikowy. Wilgotny i owocowy. Nie nachalnie słodki.
Pomimo nieobecności masła, jajek i cukru - niczego mu nie brakuje 😁!
Spokojnie można go użyć także w smakach wytrawnych i np.położyć na nim kawałek - wspomnianego wyżej - serka pleśniowego.
Mój syn zabrał dziś sobie do szkoły dwa kawałki tego chleba, przełożone konfiturą z żurawiny.
Cokolwiek nie dodacie - będzie dobrze.
Polecam serdecznie.
I chlebek i czat.
Ukłony.
PS:
CZYM JESZCZE ZASTĄPIĆ JAJKO?
-http://www.jadlonomia.com/poradniki/weganskie-ciasto-jak-upiec-ciasto-bez/
-https://proveg.com/pl/blog/czym-zastapic-jajko/
Originally posted on slowo ma znaczenie. Steem blog powered by DBLOG.