Przyznam - w ostatnich dniach zostałem całkowicie pokonany przez upały i nie byłem w stanie nic napisać. Mam nadzieję, że wszyscy jesteście cali, przetrwaliście to i teraz pogoda da nam choć na chwilę odetchnąć.
Zauważyłem też coś bardzo ciekawego. Wśród wielu chłopskorozumowych komentarzy o tym, że 40 C to normalne polskie lato i w latach 70 było codziennie po 50 C i nikt nie narzekał, przewinął się też wątek irański. Mianowicie, wielu mądrych ludzi którzy włączyli myślenie i połączyli kropki twierdzi, że w czasie wojny Iran zniszczył amerykańskie stacje do sterowania pogody na Bliskim Wschodzie, dzięki czemu w Iranie nie ma już upałów. Czuję się w obowiązku zdementować tę informację. W Iranie pogoda jest standardowo upalna, w Chuzestanie i nad Zatoką Perską tradycyjnie temperatury sięgają prawie 50 C, i tylko w Teheranie czy Isfahanie marne 35-40 C - w pewnym momencie faktycznie chłodniej, niż w Polsce. Amerykańskie stacje do sterowania pogodą muszą być ukryte znacznie lepiej, niż się wydaje.
A jeśli chodzi o inne informacje, to dziś mam raczej ogólne podsumowanie tego, co działo się w ostatnich dniach. Atmosfera nadal się nie zmieniła, i po wzajemnym ostrzale z ubiegłego weekendu w oficjalnych komunikatach wciąż dominuje agresywny ton. Jednocześnie wczoraj w Katarze odbyła się kolejna runda rozmów.
Według informacji odbyły się dwa spotkania. Pierwsze miało dotyczyć "amerykańskich naruszeń zasad zawieszenia broni". W czasie drugiej rozmawiano z kolei o zamrożonych irańskich aktywach, o których nadal nie wiadomo nic oficjalnie.
W Iranie trwają teraz przygotowania do oficjalnego pogrzebu Alego Chameneiego. Władze spodziewają się milionów uczestników, nie tylko z Iranu, ale też z innych państw o znaczących szyickich społecznościach. Jeśli chodzi o głowy państw, póki co potwierdzono obecność premiera Pakistanu Shehbaza Sharifa i prezydenta Gruzji, Micheila Kawelaszwiliego. Do Teheranu przyjedzie też delegacja z Indii, której będzie przewodził minister spraw zagranicznych Pabitra Margherita.