W ciągu ostatnich dwóch dni doszło do kilku incydentów w Cieśninie Ormuz. Brytyjska Organizacja Transportu Morskiego poinformowała o ostrzelaniu i uszkodzeniu łącznie trzech tankowców. Oprócz tego dziś kolejny statek został zatrzymany przez siły Korpusu Strażników Rewolucji w czasie próby przepłynięcia przez Cieśninę i zawrócony z powrotem do portu.
Irańskie MSZ oświadczyło, że Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta do czasu, aż Amerykanie spełnią warunki Teheranu i przystąpią do rozmów pokojowych. Abbas Araqczi powiedział, że ponowne otwarcie Cieśniny jest głównym celem Iranu, podczas gdy Amerykanie naciskają na rozmowy w sprawie programu atomowego.
Platforma Kpler podaje, że poziom transportu ropy i gazu przez Cieśninę Ormuz w ciągu czterech dni w ostatnim tygodniu września był wyższy, niż przed wojną. Dane pochodzą wyłącznie ze statków płynących z włączonymi transponderami, więc są niepełne. Iran z kolei nadal twierdzi, że transportowane są tylko "nieistotne" ilości ropy. Moim zdaniem prawda leży po środku. Transport rzeczywiście się odbywa, ale jednocześnie jest dużo trudniejszy, bardziej kosztowny i wymaga ciągłego zaangażowania dużych amerykańskich sił w eskortowanie statków. Dlatego nawet dobre wyniki nie oznaczają końca kryzysu w Cieśninie.
Irańska Organizacja Promocji Handlu poinformowała, że w Pakistanie i Turcji zalega obecnie około 12 000 kontenerów z irańskimi produktami, które nie mogą ruszyć dalej ze względu na obciążenie infrastruktury i amerykańską presję dotyczącą towarów z Iranu. Organizacja skarży się na brak współpracy ze strony pakistańskiego i tureckiego rządu. Pakistan odmawia odpowiedzi i nie pozwala na przekazanie kontenerów z powrotem do Iranu. Władze Turcji odpowiadają z kolei Irańczykom, że nie zamierzają inwestować w infrastrukturę zwiększającą przepustowość granicy z Iranem, bo "jutro pogodzicie się z Amerykanami i handel wróci do normy".
Ze względu na zagrożenie terrorystyczne Stany Zjednoczone wycofały wszystkie bombowce B-1 stacjonujące w brytyjskiej bazie RAF Fairford.
Dowódca sztabu irańskiej armii Ali Abdollahi ostrzegł, że każda nowa wojna przeciwko Iranowi "podpali cały region".
W Iranie stracono dwóch mężczyzn skazanych za zabicie czterech policjantów w czasie styczniowych protestów. Irańskie media państwowe nazywają te wydarzenia "sponsorowanymi z zagranicy aktami terroryzmu".