Już się niestety powtarzam w wielu wpisach, ale cofnijmy się tak o 15 lat w czasie, były wtedy głosy, że UE zmierza do miękkiego totalitaryzmu. Że ówczesne próby "łagodzenia" języka i zrobienia dobrze wszystkim(choć od razu można było wiedzieć, komu na pewno nie), będą się intensyfikować. Wtedy w Polsce jeszcze nawet komunistom z SLD się nie śniło, co też nam się przygotowuje.
Dalej w tekście możemy się dowiedzieć, że takie imiona jak Jan czy Maria również mogą być obraźliwe, że lepiej jest wybierać Juliusza czy Malikę.
"Wiadomo też, jakich określeń używać w odniesieniu do świąt chrześcijańskich. Dokument Komisji Europejskiej zaproponował na przykład zamiast zdania "Boże Narodzenie może być stresujące" - "okres świąteczny może być stresujący". Zasugerowano ponadto, by pisać "imię" zamiast "imię nadane na chrzcie" i odradzono używania "imion typowych dla religii" takich jak "Maria i Jan", które należy zastąpić np. imionami "Malika i Juliusz"."
No nie wiem, Malika to z arabskiego znaczy królowa, natomiast Juliuszem zwał się cesarz rzymski, czy aby na pewno nie obrazi to, co bardziej zagorzałych republikanów-antymonarchistów?
A tak poważniej, to aż w oczy rzuca się, że ten "pakiet antyobrażalski" to uderzenie w Chrześcijaństwo i próba wyrugowania wszystkiego, co ma z nim cokolwiek wspólnego. Aż mi teraz żal, że nasza Niedziela, czy angielskie Sunday nie nazywają się pięknie, z rosyjskiego: Воскресенье(Woskriesieńije), czyli Zmartwychwstanie.
Wtedy, ani chybi, mielibyśmy powtórkę z rozrywki, czyli zmianę nazw dni tygodnia, jak podczas rewolucji francuskiej.