Ostatni rok na rynku masła w Polsce to jak oglądanie giełdy papierów wartościowych — emocje, nieprzewidywalność i trochę łez (zwłaszcza przy kasie). Kostka masła, jeszcze niedawno bohater lodówki, dziś stała się dobrem luksusowym, o które walczy się na promocjach z determinacją przypominającą Black Friday.
Mam zamrażalce 9 kostek i jest to jak na razie moja najlepsza inwestycja ever.
Zastanawiam się nad kupnem zamrażalki z kłódką. Zwłaszcza, że mój pies robi się coraz bardziej cwany.
Na początku 2024 roku cena kostki masła w dyskontach startowała z poziomu około 3,5 zł. Miło, tanio, smarownie. Ale co się zaczęło dziać potem! W ciągu roku ceny poszybowały do 9-10 zł, a każdy, kto na promocji dorwał masło za 7,99 zł, czuł się jak inwestor, który właśnie kupił Bitcoin w 2012 roku.
Dlaczego masło tak szaleje? Otóż:
Niestety, jest bardziej jak cyfrowy pieniąc z datą ważności. Ale może zdążysz je jeszcze komuś odsprzedać. Choć pewnie i tak je zjesz.
Czy masło wróci do dawnych cen? "Eksperci" mówią: „Nie liczcie na to!”. Prognozy wskazują, że w 2025 roku cena kostki może przebić 10 zł. Właściwie już przebija. Do tego, w okresie przedświątecznym, kiedy masło jest jak VIP w świątecznych wypiekach, ceny mogą wzrosnąć jeszcze bardziej.
Podsumowując, rok 2024 przyniósł masłowe wyzwania, ale nauczył nas jednego: nigdy nie lekceważ potęgi kostki masła. I kto wie, może w przyszłości masło będzie miało swoje miejsce w portfelach inwestycyjnych? 🧈💸