Idzie facet do lekarza i skarży się, że boli go łokieć. Lekarz po namyśle mówi:
Proszę przynieść na jutro próbkę moczu.
Facet idzie i tak sobie myśli, na co mu moja próbka moczu, co ma jedno do drugiego i dochodzi do wniosku, że zrobi mu mały żart.
Po przyjściu do domu prosi żonę i córkę, żeby nasikały mu do tej próbki, do tego dolewa jeszcze mocz psa i olej z samochodu. Z tym wszystkim idzie do lekarza.
Zostawia próbkę, a lekarz mu mówi, żeby przyszedł po wyniki za dwa dni.
Po dwóch dniach gość idzie do lekarza, a doktor mu mówi:
Sytuacja wygląda następująco: żona pana zdradza, córka jest w ciąży, pies dostaje chu*ową karmę i ma wrzody na żołądku, w aucie olej powinien być wymieniony już 2000 km temu, a w łokciu pana boli, ponieważ podczas masturbowania w wannie uderza pan łokciem o rant.
Rozmowa dwóch chirurgów:
Jak tam operacja?
Nic ciekawego, z narkozą to żadna zabawa.
Doktorze, na pewno wyleczył mnie pan z Eboli?
Tak.
Niech no ja pana ucałuję!
Spotyka się dwóch psychologów:
Witaj, u ciebie wszystko w porządku, a u mnie?
Wchodzi pielęgniarz na reanimację i mówi do pacjenta:
Niech się pan mocno zaciągnie, będę zmieniał butlę..