Zoo w Eberswalde istnieje od 1958 roku, zajmując łączną powierzchnię piętnastu hektarów. Aktualnie możemy tam spotkać 140 gatunków zwierząt.
Świetna rozrywka dla małych i dużych.
Zoo jest oddalone od Berlina o 40 kilometrów, a od Szczecina o 100 kilometrów.
Codziennie odwiedza je całe mnóstwo turystów z Polski, ale i z Niemiec. Płatności można dokonać jedynie w euro, ale za to wszystkie opisy zwierzęta są dostępne także w naszym języku.
Na smaym początku witają nas przemiłe i gościnne pingwiny.
Dalej podchodzą do gości ochoczo kaczki, które czekają na ziarna,które również można kupić na terenie zoo za dziesięć centów.
Mijamy żółwie mniejsze....
I te większe...
Piękną lamę, która raczej nie była nastawiona przyjaźnie.. ;)
Kotki mniejsze...
I te większe, które były akurat w trakcie polowania na kaczki.
Uroczego misia, któremu wypadało jakieś dobre jedzenie, gdy tylko goście zoo wrzucili do automatu 10 centów. Oczywiście na krok nie odstępował korzystnej miejscówki. Razem z niedźwiedziami w zagrodzie były wilki, które niestety były zdominowane i cały czas uciekały.
Mniej więcej w połowie zwiedzania można natrafić na miejsce, dla którego przyjeżdża większość turystów. Drzewo smoczków. To właśnie w tym miejscu dzieci mogą pożegnać się z nimi szybko i mam nadzieję, że bezboleśnie.
Jak widać na załączonym zdjęciu - chętnych jest wielu.
Oczywiście po drodze znajdują się trzy miejsca, w których można zjeść typowego niemieckiego schnitzla czy kiełbasę z grilla, napić się kawy, piwa lub zjeść lody.
Dla znudzonych zwiedzaniem dzieci jest mnóstwo placów zabaw. Jeden z nich odwiedziła nawet mała, zabłąkana koza :)
Ahh i był także pyton, który wydawał się chętny do wyjścia na zewnątrz.
Bardzo brakowało mi słoni oraz żyraf, które można spotkać w zoo w Berlinie.
Mimo wszystko bardzo polecam odwiedzić Eberswalde ze względu na zwierzaki. Bilet kosztuje dziesięć euro.
Samo miasto wydaje się być opuszczone w większej części. Na samym wjeździe stoją opuszczone bloki, fabryka i szkoła. Chociaż patrząc na liczbę ludności podaną na Wikipedii (38 000) twierdzę, że odniosłam jednak złudne wrażenie.