Jechałem dzisiaj z Sanoka do Warszawy. Przez pierwsze ~100÷120 kilometrów do Tarnobrzega padał deszcz. Później się zaczęło... Śnieg pojawił się w województwie Świętokrzyskim, około 10km po przekroczeniu Wisły. I tak padał aż do Warszawy (i dalej pada). Trasę, jaką normalnie robię w około 5 godzin (nocą 4,5h, w szczycie nawet 7h), dzisiaj zrobiłem w 9 godzin...
Zima zaskoczyła drogowców w środku zimy. Może już brakło monet na odśnieżanie w budżecie.