Funkcja premiera czy prezydenta w Polsce już dawno straciła na znaczeniu. Państwem rządzi człowiek starej daty, którego autorytarne zapędy doprowadzają kraj do ruiny. Powtarzanie nieudanych głosowań, aby przekupić polityczne prostytutki z partii Kukiza w demokratycznym kraju nie powinno mieć miejsca. A u nas...to przecież nie pierwsza r e a s u m p c j a.
Nie chodzi tu o TVN. Trzeba Wam wiedzieć drodzy czytelnicy, że choć medium to faktycznie jest prywatne, wcale nie jest niezależne. TVN ma swoje grzechy, bywa nieobiektywne, chociaż szczujni z Woronicza pod tym względem nigdy nie dorówna.
Chodzi o to, że PiS demokrację odbiera krok po kroku. Zamieszanie wokół aborcji, przejęcie sądów, przejęcie wielu lokalnych dzienników, zabójstwo radiowej trójki, a za chwilę restrykcje dla osób niezaszczepionych. I tak po pewnym czasie osoby mało zorientowane w polityce świetnie odnajdą się w orwellowskiej rzeczywistości. W rzeczywistości, w której nie usłyszymy o aferach, 70 mln na wybory, których nie było czy 2 mld na wspomnianą telewizję "publiczną". Uważam, że nie wolno ruszać żadnych mediów krytykujących partię rządzącą, gdyż prularizm to fundament demokracji.
Kaczyński sprawia wrażenie nieustraszonego, ale bardzo się boi. Strach w jego oczach budzą liderzy opozycji. Gdy dziś włączycie wiadomości na 99% nazwisko Tusk zostanie odmienione przez kilka przypadków i zmieszane z błotem. Ten sam Tusk, za którego rządów służby wpadły do redakcji Wprost. Wielki euroentuzjasta, dosyć dobry mówca, lecz słaby premier.
Co się musi wydarzyć, aby Kaczyński stracił władzę? Koalicja Obywatelska musi połączyć siły z Lewicą, Hołownią i pewnie PSL. To jedyna droga. Czy coś się wtedy zmieni? Nie wiem, choć się domyślam.