Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie jestem grzecznym chłopcem, który będzie zachowywał tu wszystkie normy... Jestem człowiekiem i to miejsce gdzie publikuję wybrałem dlatego, że mogę z Wami dzielić się także tym co mnie denerwuje i irytuje. Lubię czarny humor i od czasu do czasu będę wstawiał kontrowersyjne treści. A co mi tam :) Oczywiście wszystko w granicach tzw. *dobrego smaku*. Jestem chirurgiem. Chirurdzy to dziwni ludzie.
Początki
Nikt u mnie w rodzinie nie był lekarzem. Moja babka nie była znachorką. A mimo to, gdzieś w głębi serca zakiełkowało małe ziarenko podpisane medycyna. Kiedy zakiełkowało? Nie mam pojęcia...Zacząłem je dostrzegać będąc uczniem bodajże 2-giej klasy liceum. Właściwie to ten czas kiedy młody człowiek nie wie za bardzo co ze sobą zrobić, w niedalekiej przyszłości pojawia się wizja wyboru zawodu na całe życie (sic!). Możnaby powiedzieć, że szalone młodzieńcze lata uciekają przez palce, czasu coraz mniej a trzeba dokonać jakiegoś wyboru.
Sam nie wiem czy medycyna pojawiła się jako wynik odejmowania różnych czynników i zawodów, o których wtedy myślałem. Nie lubiłem przedmiotów ścisłych, wolałem nauki humanistyczne. Co więcej medycyna wydawała mi się właśnie być nauką humanistyczną co było w zasadzie błędem, o czym później miałem się przekonać.
Wyidealizowany obraz lekarza w popkulturze oraz faktyczny brak wiedzy o realiach tego zawodu (pamietajcie że nie miałem żadnych pleców) sprawiły, że postanowiłem zostać lekarzem.
Omnium profecto artium medicina nobilissima.*
Między postanowieniem a faktem upłynęło sporo czasu i łez. Wtedy nie wiedziałem na co się piszę. Jak bardzo to wszystko wpłynie na mnie i na to jaką osobą się stanę. Tysiące pytań bez odpowiedzi. Czas płynął tylko jakby trochę szybciej niż zwykle...