Siegiel
Blisko stworzenia czegoś tak pięknego, że wszyscy zaczną mi gratulować.
Postać na ziemi poruszyła się niemrawo i znów zaczyna krzyczeć.
Idealna poza, poza która jest życiem i śmiercią.
Zostawiam postać i wracam na gore, czuje ze niedługo uda się wreszcie połączyć wszystko w jedno. Lata niepowodzeń, a teraz jestem już tak blisko. Spoglądam raz jeszcze przez okno widzę jak do Johna przyjechał jakiś gość. Zaczynam troszkę się niepokoić bo policja już od 5 dni zostawiła sprawę wiec mam nadzieje ze teraz nie zakłóci mojego wielkiego dzieła.
Wyobrażam sobie jak stoję nad nimi niczym Król który rządzi nimi ukazaujac im moje dzieło.
6 dni wcześniej
Muszę zadzwonić do wnuczki, nie lubie odwiedzin, tak jak i nie lubię telefonów do niej od czasu kiedy jej rodzice zginęli musiałem się nią opiekować, a było to ciężkie zadanie. Wszedłem do mojego domu. Czuje się tu wreszcie normalnie, jakiś rok temu udało mi się wygrać duża spraw wiec mogę pozwolić sobie na małe luksusy. Idąc po drinka, cały czas trzymam telefon, trochę się wącham jednak to już ponad rok kiedy nie słyszałem ani nie widziałem mojej Katie. Podnoszę słuchawkę i wybieram numer
Zgodnie z obietnica wrzucam drugi fragment. Podzielcie się proszę co o tym sądzicie? Jeśli chodzi o błędy to wiadomo wersja surowa ale mam nadzieje ze da się przeczytać. Co sądzicie o detektywie? Macie już poszlakę kto może stać za porwaniem Kate?
Piszcie :) jak się spodoba to pojawi się jeszcze jakiś fragmencik :)
Trochę czasu już pisze to w różnych etapach mojego nastroju hrhe