Klip te偶 powsta艂 dzi臋ki uprzejmno艣ci kolegi, kt贸ry operowa艂 dronem, przejecha艂 p贸艂 Polski wtedy ale r贸wnierz anga偶owa艂 si臋 i pomaga艂 przy poprzednich produkcjach, jak wiele innych os贸b czysto z serca i zajawki , kt贸re kr臋cili艣my w UK. Tak偶e Dzi臋ki wielkie Dareczku!
W drodze do gwiazd,
By zdoby膰 blask kt贸ry przys艂aniaj膮 granatowe jak atrament chmury...
Opady k艂amstw...
Jak aztygmatyzm, rozmazuj膮 malowany 艣wiat do kt贸rego ju偶 wi臋cej nie wr贸cisz...
Pisane wiecznym pi贸rem skr贸ty...
Nakre艣li艂y znikaj膮cy szlak co prowadzi膰 mia艂 przez z艂ote g贸ry...
Wi臋c, chod藕 pomaluj jeszcze raz bo jest ponury...
Ten prawdziwy do z艂udzenia przypomina mi wybryk natury...
Samotno艣膰 w t艂umie ludzi, mi s艂u偶y
Znaki, od muzy po burzy...
Ich s艂owo, to iryzacja topiona t臋cza w ka艂u偶y... Opuszczam labirynt te z艂oto jak kiedy艣 piryt Jak tombak dzi艣...
I Nie chce ju偶 nic, pr贸cz sob膮 by膰, By dalej i艣膰...
Do miejsca w kt贸rym poza mn膮 nie znajdzie si臋 nikt...
Bo kto? No Kto je艣li nie my!, Zrobi to za nas...
My, Sami spe艂nimy w艂asne sny...
3x
Wi臋c chod藕, pomaluj zn贸w...
Co chcesz to m贸w...
Co chcesz to r贸b...
Nigdy wi臋cej Twoich k艂amstw, obietnic,
z艂otych g贸r...
Kilkana艣cie lat min臋艂o migiem, jak jeden dzie艅...
Jeszcze wczoraj wszyscy razem mieli艣my ten pi臋kny sen...
Byli艣my m艂odsi, stali艣my na rozstaju dr贸g...
Ewakuacyjne wyj艣cie mia艂o za wysoki pr贸g...
Pod nogami osuwa艂 si臋 grunt, m艂odzie艅czy bunt...
Wpadali艣my w cug, nikt nie wierzy艂 wtedy w cud...
Dzisiaj obcy, kiedy艣 sw贸j, nieoczekiwana zmiana r贸l...
Od ko艂yski a偶 po gr贸b, Ty swoje r贸b...
Ze szczyt贸w wzg贸rz, na swoje 偶ycie sp贸jrz...
Kto w serce chcia艂 wbi膰 n贸偶...
I Dlaczego ich ju偶 nie ma tu...?
Miliony pr贸b, Tysi膮ce s艂贸w, pytanie gdzie jest B贸g...
Pomimo, tego 偶e zadaj膮 b贸l, wiara, zadany trud...
Zaprowadzi Ci臋 do tego miejsca, ca艂y 艣wiat
Padnie u Twoich st贸p...
3x
Wi臋c chod藕, pomaluj zn贸w...
Co chcesz to m贸w...
Co chcesz to r贸b...
Nigdy wi臋cej Twoich k艂amstw, obietnic,
z艂otych g贸r...
鈻讹笍 3Speak