Trochę źle rozumiesz karmę, to nie działa tak.
Karma wraca… kiedy musi. To nie jest kwestia kalendarza, ale raczej momentu, w którym skutki naszych działań – dobre lub złe – znajdują drogę powrotu do nas, często w najmniej oczekiwanym momencie. Może to być natychmiast, po latach, albo w sposób, którego nie od razu zrozumiemy.
Karma nie jest „karą” czy „nagrodą”, lecz konsekwencją – echo naszych intencji, słów i czynów. Może do nas wrócić w następnych wcieleniach.
Ale teraz clue, z tego co wiem, to we wschodnich systemach celem nie jest zbieranie dobrej karmy, ale poznanie jej mechanizmów by całkowicie się wyzwolić z związku przyczynowego - chodzi o świadome porzucenie przywiązania i podejmowanie działań bez przywiązania.
Zbieranie dobrej karmy w oczekiwaniu na pozytywny efekt jest tylko kolejnym elementem samsary - wędrówki dusz i też może powodować cierpienie
RE: Dziennik #145/2025 - żałoba wtórna