"Invincible" mini recenzja

Words
1046
Reading
5 min
Listen
Play
5y

oku.webp

Choć czasem narzekam na streaming (w sensie zbyt dużą liczbę podmiotów na rynku, przez co nam widzom trudno mieć dostęp do wszystkiego), to jego niekwestionowaną zaletą jest to, że firmy walczą o ilość subskrybcji i naszą uwagę. Te niedogodności są w zasadzie proste do ominięcia (bo wystarczy zakupić streaming na miesiąc i w tym czasie obejrzeć wszystko, co nas interesuje w legalny sposób), w zamian za to showrunnerzy i firmy dwoją się i troją, by uzyskać dostęp do naszych portfeli. Dzięki temu mamy gigantyczny dostęp do różnorodnego contentu, który byłby dla nas nieosiągalny lata temu. Głównie dlatego, że koszt wyprodukowania serialu dla niszowej grupy w społeczeństwie nie jest tak duży, a jeśli będzie dobry, to może przyciągnie uwagę dzięki fandomowi i np. ich memom, dzięki którym można szybko i łatwo przekazywać różne informacje. "Invincible" nie jest co prawda z niszowego tematu, wprost przeciwnie - mamy gigantyczny boom na produkcje z super-bohaterami, ale ma genialne memy i bardzo dobrą fabułę. Nie wiem, jak duża w tym zasługa twórcy komiksu, a jaka Amazonu, ale dzięki tej firmie na pewno wielu odkryło tę historię, a memy z niego cieszą się dużą popularnością w tym roku.

31.jpg

Początkowo historia jest banalna, do tego stopnia że może odrzucić niektórych widzów, ale warto obejrzeć 1 odcinek do końca! Parę razy wręcz się dziwiłem, że autor nie został pozwany przez DC za IMO nadmierną inspirację. Podobieństwa są gigantyczne, momentami czułem się jakbym oglądał coś w rodzaju taniej porno-parodii, która starała się być wierna swojemu pierwowzorowi, ale na szczęście niewiele później zmieniłem zdanie. Poprawcie mnie jeśli się mylę, nie robiłem researchu i niespecjalnie chce mi się go robić, ale czy autorzy (Robert Kirkman i Cory Walker), nie mieli ambicji zrobić komiksu dekonstruującego swój gatunek? Takiego, który by burzył niektóre stereotypy i modyfikował charakterystyczne dla siebie schematy? Nie ważne, może nadinterpretuję. Tak czy siak, fabuła opowiada o Marku Graysonie. Zwykłym nastolatku, który uczęszcza do zwykłego liceum i prowadzi zwykłe życie. Co prawda jego ojciec to Omni-man (Superman w tym świecie), ale Mark do liceum był zwykłym nastolatkiem. W pewnym momencie jego super-moce ujawniły się, a my obserwujemy, jak radzi sobie z dorastaniem, nieznanymi sobie problemami oraz walką ze złem. Te nieznane problemy nie są co prawda czymś kompletnie niespotykanym w sztuce (literaturze, komiksach, anime) lub internecie. Niektóre elementy z komiksu Kirkmana i Walkera, pojawiły się już wcześniej w grach, anime, komiksach, a niektóre były tematami wielu dyskusji między fanami tego typu kultury - co by było gdyby Superman postanowił zbuntować się przeciw ludziom? Co by było gdyby super-bohaterowie zabijali lub ich wizerunki byłyby wyłącznie sztucznie wytworzonymi kreacjami? Wiem, nie jest to coś szczególnie odkrywczego, ale nie jestem członkiem fandomu komiksów, więc nie znam tego tematu tak dobrze i mogę mówić tylko o takich standardowych pytaniach. Wracając do tematu, mimo że nie są to odkrywcze wątki, to nie spodziewałem się takiej kreatywności i częstotliwości przy ich wykorzystywaniu lub modyfikowaniu. Nie raz byłem zaskoczony, bo spodziewałem się prostszego rozwiązania lub tego, że będą dłużej ciągnąć jakiś wątek.

32.jpg

Fabuła częściowo przypomina mi anime "Boku no Hero Academia". W "Invincible" super-bohaterowie, super-moce i super-villiani również są powszechnie obecni, mamy też różne zespoły skupiające przedstawicieli obu grup, ponad-rządową organizację, która nadzoruje pracę tych pierwszych. Generalnie znajdziecie sporo rzeczy, które łączą oba tytuły, ale różni je jedno - kategoria wiekowa. "Invincible" jest serialem przeznaczonym dla dorosłych, nie tylko ze względu na seks, brutalność, krwawe walki (jeśli lubicie, jak krew się leje podczas mocnych scen, to tutaj będziecie mieli tego mnóstwo), ale również tematy, które porusza serial. Nie są to zbyt ciężkie debaty filozoficzne, w końcu to przede wszystkim serial rozrywkowy, gdzie takie elementy są wyłącznie dodatkiem, ale wyraźnie wyróżniają się od seriali przeznaczonych dla młodszego odbiorcy. Poza tym... Hmm, jakby to powiedzieć, by nie spoilerować... O, powiem tak - wyobraźcie sobie najpoważniejsze tematy, które porusza MCU. Np. Thanosa i jego motywację, udział rządu przy działaniach super-bohaterów, ich niektóre kontrowersyjne działania. Tutaj mamy tego więcej, na dodatek bez nadmiernego wygładzania przekazu. Stylistyka tego serialu przypomina mi głośny film z uniwersum DC - "Justice League Dark: Apokolips War". Z jedną drobną, acz zauważalną różnicą - serial Amazonu miał zdecydowanie większy budżet i prawdopodobnie lepszych twórców.

33.jpg

Czasami co prawda zdarzały się uproszczone sceny na poziomie produkcji Walaszka jak "Kapitan Bomba", ale były zdecydowanie lepiej wykonane. Było ich jednak na tyle mało, że mogę na to przymknąć oko i uznać, że "musieli przecież na czymś oszczędzić". Podejrzewam, że w 2 i 3 sezonie będzie ich jeszcze mniej. Pomijając te drobnostki, to było znakomicie! Animacja i ruchy postaci były dynamiczne, siła i szybkość uderzeń były wspaniałe! Jako wielbiciel walk wręcz i niszczenia otoczenia na dużą skalę, miałem wiele fajnych scenerii, na które mogłem popatrzeć. Serial zapewnił mi tyle samo czystej i nieskrępowanej niczym radości, jak finałowy sezon "Castlevanii" - jest wiele ujęć, które nadają się na ładną tapetę na telefon lub komputer. Każda scena walki zasługuje na uznanie albo swoim szybkim tempem, pomysłowością lub wykonaniem. Jeśli brakowało Wam porządnego mordobicia po ostatnim filmie "Dragon Ball Super: Broly", to Amazon uprzyjemni Wam oczekiwanie na kolejny obraz.

34.jpg

35.jpg

Reasumując, najnowsze dzieło Amazonu jest jedną z najlepszych niespodzianek tego roku, a może nawet najlepszą. Trailery nie zrobiły na mnie wrażenia, większość nerdów obu płci z mojej bańki informacyjnej widziała ten serial już jakiś czas temu, a ja pozostawałem w niewiedzy przez długi czas. I jak to zwykle bywa, cieszy mnie fakt, że dowiedziałem się o tym dziele tak późno - dzięki temu będę mniej cierpiał czekając na kolejne sezony. A jest na co, to bardzo dobry serial dla młodzieży i ludzi z mojego pokolenia, którzy są znudzeni nadmiernie schematycznymi produkcjami. Niektórzy co prawda nadal są fanami Marvela, część w ogóle nie przepada za tą tematyką, niektórzy znudzili się MCU i szukają świeżych wrażeń. Niezależnie do której grupy należysz, "Invincible" jest serialem któremu na pewno warto poświęcić czas. A przynajmniej tę jedną godzinę, by obejrzeć 1 epizod. Od siebie daję znak jakości - jest to dobre show zarówno dla oka, jak i duszy, oceniam go na 8+/10. Poza tym, to dzieło świetnie pokazuje, jakby się skończyła prawdziwa konfrontacja między Supermanem, a Batmanem albo najsilniejszą inkarnacją tego pierwszego przeciwko Goku w pełni mocy. Wbrew temu co mówią niektórzy komentatorzy, bohater jednego z najsłynniejszych Japońskich komiksów, nie ma najmniejszych szans. A Omni-Man to tylko taka uśredniona wersja Supermana - nie jest ani najpotężniejszą ani najsłabszą.

"Invincible" mini recenzja | Ecency