Witold Wojtkiewicz, Podmuchy wiosenne, 1905, CMNW
Podmuchy wiosenne Wojtkiewicza należą do dobrze znanych jego prac. Niestety, zwykle jakość ich reprodukcji nie daje najmniejszego pojęcia o subtelności pędzla Wojtkiewicza. Teraz jest już trochę lepiej bo zdjęcie cyfrowe dostępne w CMNW jest niezłej jakości. Wojtkiewicz zabrał się za malowanie, gdy zdążył już zostać karykaturzystą. Niezwykłe, że osiągnął w tak krótkim czasie, tak wspaniałe efekty. Tym na co chyba nie dość zwraca się uwagę jest jego wyjątkowe wyczulenie na specyficzne możliwości ekspresji tkwiące w różnych technikach malarskich i rysunkowych. Może przesadą byłoby powiedzieć że porównując rysunki piórkiem, akwarele i oleje wydaje się, że tworzyło je trzech różnych artystów, ale nie byłaby to duża przesada. Trochę tak jak w przypadku Beksińskiego, najpopularniejsze są obrazy olejne Wojtkiewicza i one w największym stopniu ksztaltują jego odbiór. Niejako automatycznie łączy się Wojtkiewicza z tym co przyjęło się uważać za typowo „młodopolskie” a więc ponure, zadumane, pełne poczucia beznadziei. Niemało dla takiego odbioru artysty zrobił Jerzy Ficowski akcentujący chorobliwy wymiar jego twórczości. Nie mam zamiaru twierdzić, że całkiem nie miał racji, ale takie podejście trochę przesłania inne strony jego osobowości artystycznej. Bardzo łatwo wówczas przeoczyć humorystyczny wymiar jego dojrzałych prac malarskich. Wojtkiewicz niemiłosiernie kpił ze starszego pokolenia artystów, tworzących Młodą Polskę. I mam wrażenie, że kpił także z przesadnie nieraz podniosłego stylu, w jakim tworzono sztukę i poezję. Czy poniesiony wiatrem chłoptaś i uciekająca mu wybranka były realnymi postaciami, z którymi spotykał się w Krakowie? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było. W innych jego obrazach łatwo możemy roszyfrować karykatury Malczewskiego czy Stanisławskiego.