Można całe życie mieszkać w Warszawie, bywać na Saskiej Kępie i nigdy tu nie trafić. Bardzo bym się zdziwił, gdyby jakiś nonkonformistyczny przewodnik przyprowadził tu wycieczkę, no chyba że w ramach spacerów dla bardzo zaangażowanych warsawianistów.
Ale to z pewnością jeden najbardziej urokliwych zakątków w Warszawie i mieszkanie tu z pewnością byłoby wielkim szczęściem, gdyby nie bliskość Stadionu Narodowego i chroniczne problemy z parkowaniem.
W jednym z najładniejszych domów mieszkał Witold Fitelberg, o czym świadczy tablica pamiątkowa. Jest tu kilka ciekawych budynków z lat 30. XX wieku i sporo zieleni.