Dziś dyżur w Królestwie rozpocząłem wcześniej, bo o 15.20. Umyłem stertę naczyń (jak tylko KBK wyjdzie na prostą, to kupuję zmywarkę). Na szczęście słońce wpadające przez okna wynagrodziło mi ten trud.
Zrobiłem też mały eksperyment w postaci orzechów w czekoladzie. Z racji, że czekolada mojej produkcji ma konsystencję przypominającą bardziej glinę ceramiczną niż bagno, to musiałem je ręcznie okleić towarem. Efekt całkiem dobry. Ani się spostrzegłem i już ich nie było.
Przez resztę dnia (z przerwą na czeską dyskusję) opracowywałem zasady nowej gry na bazie kart do Skata oraz kostek do Neogomoku. Pierwotnie założenie by stworzyć grę łączącą Briskota i Neogomoku było dla mnie dość abstrakcyjne. Kilkudniowa rozkmina doprowadziła mnie jednak do punktu, w którym stało się to całkiem logiczne.
Pokrótce: gra polega na stawianiu kart z miastami, na których kładzie się kostki w swoim kolorze. Karty postaci pozwalają te kostki dokładać i zdejmować. Celem gry jest przejęcie kart (przejmuje ten kto ma więcej kostek) w taki sposób, by utworzyć linie. Teraz muszę tylko wymyślić nazwę i z kimś to przetestować, bo granie z samym sobą nie jest najlepszym pomysłem.
Dziś co prawda ludzi w KBK nie brakowało (wpadł m.in. ), ale nie chciałem przeszkadzać w dyskusji, która toczyła się w głównej sali.