Weekend nad Wisłą i nie tylko

Words
345
Reading
2 min
Listen
Play
5y

Piątek dość tragikomiczne w moim odczuciu zebranie załogi (dla mnie i z raczej osobistych względów), przynajmniej udało się przeżyć, wieczorem gdy zostajemy z wachtową wpadają Filip i Kasia z winem, śpię na okręcie.

Wsobotę wpada kolega kapitana z strzelanek Airsoftowych (Artur), siedzi z nami też "Magiczna K." (osoba której imienia nigdy nie pamiętam) pływamy niecałą godzinę wożąc jej bratową i dzieci bratowej - kielczan - po rzece wbrew zakazowi pływania (pretekstem jest, że niby płyniemy zatankować paliwa :) ) zagląda też na chwilę Piter - jego pies "Barry " wymaga wyprowadzania na dłuższe biegi - Grenlandczyk (jak rudawy ładny husky).

W końcu turlam się do domu celem wzięcia prysznica , zahaczając rzecz jasna o Biskupią krolestwo@krolestwo L. tworzy czekoladowe przysmaki .

Niedziela niestety wyjątkowo wymaga porannego wstawania - i tak budzę się przed budzikiem.

W niedzielę wizyta na krakowskiej, rozmowy osobiste i herbata przygotowana przez singapurczyków - na prawdziwie azjatycki sposób

https://www.zen.pl/krakow/

później oczywiście zaglądam na okręty i wpadam na trzon stowarzyszenia Ryza, dalej jest już wesoło, wyciągamy około osiemnastej jedną z mniejszych łódek (pychówek) która jest najmłodsza i niesmołowana nabrała wody po burty (koło ośmiu osób i rolki były konieczne by wywrócić ją do góry dnem pod mostem grunwaldzkim ) ostatecznie znów śpię na okrętach.

W poniedziałek odwiedzam kumpla na Topolowej

załapujemy się na uliczny przegląd rowerów (dostałem światełka ) dalej wpadam na okręt włączyć pompę i na prelekcję o Herbercie w krolestwo@krolestwo.

Kapitan około dwudziestejtrzeciej wygonił parę nieproszonych imprezowiczów, jest nader zimno ale niespecjalnie mam energię by toczyć się do domu, zaproszony nocuję na komandosów w kryjówce pirackiej .

Wtorek - po około dwóch godziny prac okrętowych (włączanie pompy, porządki, wycinanie modelu rosomaka z papieru ) docieram na prądnicką do książko-dzielni gdzie wyjątkowo w tygodniu działania wrą, porządkujemy doniczki i rupieciarnię z tyłu ogrodu z Gabrielą , trochę przerzucam książki w środku, pożyczyłem gościowi rower bo chciał skoczyć po znalezioną kartę płatniczą - efektem czego po awarii zabrał go do serwisu - wymiana przerzutki i tylnego hamulca (wołałbym oddać rower z kasę którą w to włożył ) ....

ilustracja muzyczna z niewielkim związkiem tematycznym

Weekend nad Wisłą i nie tylko | Ecency