Wyrywam się z pancerza
nieczułości
braku wszelkich uczuć
i ognia miłości
Zamknięty szczelnie
rycerz bez życia
skorupa bez duszy
dzień po dniu
bez bicia serca
Więzień pustki
jak wąż w pyle nicości
odbijam się od dnia
do dnia…
Mój Boże…
połóż na moich ustach
żar słowa
rozpal wnętrze miłością
gniew serca spal
usta niech tchną
łagodnością
Włóż żar do serca
niech zapłonie mocno
nieugaszonym płomieniem
szalonej miłości
a rozerwie się pancerz
zimnej obojętności
Daj mi ogień…
niech boli i parzy
niech we mnie żyje
a wszystko jeszcze
może się wydarzyć
/23. 07. 2019 Feliks Grywaldzki/