Egipt albo pokochasz albo nienawidzisz. Kilka razy byłam w znanych kurortach Egiptu. Lubię się opalac ,snurkować oraz nurkować. Morze Czerwone to moj raj. Kolorowe rafy to cud natury, jestem rybą i to są moje wody. Zawsze byłam typowa turystką. Blondynka na wakacjach. Bawili mnie Egipcjanie, bardzo miło traktowali turystów,chociaż z czasem bywali męczàcy. Piękne hotele, jedzenie,pogoda wszystko to lubiłam. Tylko "zemsta faraona" zniechęcała mnie do tego kraju. Moi znajomi namówili mnie by odwiedzić Tabę i Górę Mojżesza. Taba to piękny kurort. Spokój cisza, widok na góry i na Jordanię. Dla kazdego coś miłego. Mnie zachwyciły zakupy. Denerwował mnie jeden sprzedawca i zawsze go unikałam. Okazał się bardzo miłym człowiekiem. Po powrocie do kraju zaczàł do mnie pisać. Z niechęcią mu odpisałam. Myślałam co on odemnie chce? O czym mam rozmawiać z kimś w wieku mojej córki. On otworzył mi oczy na życie. Pokazał jak żyją ludzie w Egipcie. Opowiada mi o kulturze i historii. Te opowieści o jego życiu są tak ciekawe, że poprosiłam by opowiedział je Wam. Po roku wróciłam na Tabę. Zabrał mnie do miejsca ,gdzie oni miejscowi się spotykają. Przeżyłam tam niezapomnaną przygodę życia. Żeby wyjechać poza teren kurortu musiałam uzyskać zgodę rezydenta. Z paszportem przekracza się teren ,strzeżony przez wojsko. Pobyt w Campie to już osobna bajka. Wracałam do domu pełna energii. Zatrzymali mnie na lotnisku,mówili ,że mam broń. To nie była bron tylko prezent. Perfum w butelce jak nóż. Czując ten zapach, wracam do tych pięknych chwil. Polecam i Kocham Tabe.