Ostatnio podpatrzyłam u @grecki-bazar-ewy przepis na cynamonki, jako, że jestem wielką fanką wszystkiego z cynamonem (no, może prócz kawy, bo kawy to żadną fanką nie jestem). Z drugiej strony przepłaciłam ostatnio będąc na spacerze z Dawidem w jednej ze słynnych, krakowskich szwedzkich cukierni - 8 zł za bułeczkę - tym zaczynaja się rozboje w biały dzień.
@hallmann jako zwyczajowa skarpeta nie cierpi przepłacać ani płacić dużo za jedzenie, więc stworzyłam trochę swoją wersję cynamonek.
Ciasto jest na suchych drożdżach, z mlekiem i wanilią, pół na pół mąki zwykłej i kokosowej, do tego jajka, masło, cukier oraz szczypta soli.
Odczekało swoje przy kaloryferze, później rozwałkowane, dodane nadzienie wymieszane z roztopionym masłem, cukrem, cynamonem i wanilią. Zawinięte w rulon i pokrojone.
Piekło się na raty, ponieważ lukier robiłam z cukru, kakao i wody - kakao zostało w młynku, wspaniale podbija smak całej kompozycji.
I voila! Tak wyszła moja inspiracja na temat ciastek od Ewy. Gdyby ktoś potrzebował dokładny przepis - piszcie w komentarzach, cześć rzeczy robiłam zwyczajowo, na oko.