Podoba mi się to co napisałeś, ale to nie do końca jest tak. Z polityką jest podobnie jak z ekonomią. Jak powiedział jeden z najwybitniejszych ekonomistów "w długim okresie wszyscy będziemy martwi". Prościej długi okres to zawsze suma krótkich okresów.
Czyli jak po 4 latach firma źle działa, jak się nic nie zmieni, nie będzie lepiej.
Z drugiej strony masz rację, państwo już źle działa. Jedynie czym rząd przekonuje wyborców że może wrócić poprzednia ekipa i może być jeszcze gorzej.
Kiedyś widziałem taką kronikę filmową z PRL, jakieś lata sześćdziesiąte. Gdzie tłumaczyli, że do 2000 roku na całym świecie będzie socjalizm. Bo mają taki zajebisty długofalowy plan. Coś chyba nie poszło po drodze. Tak samo teraz, polityk ledwo jest w stanie przewidzieć, co stanie się za rok, wybitny może powie co stanie się za dwa, trzy może cztery lata. Dłuższe plany to wróżenie z fusów.
Teraz kwestia, czy obecne rządy poprawiają sytuacje Polski, czy nie. I jaka ich w tym zasługa i wina. Niestety media prorządowe, przedstawiają tylko jedną stronę medalu, a niestety druga jest znacznie ciemniejsza.
RE: Przedwyborcze wygibasy