Po pierwsze debata była ustawiona pod PiS. Pytania z chamsko ustawioną tezą pod partię rządzącą. Ale tego każdy się mógł spodziewać. Więc do rzeczy.
Zarówno Morawiecki, jak i Tusk wypadli słabo. Najgorzej chyba Morawiecki, ale ratowały go ustawione pod niego pytania, które pozwalały mu akcentować rzekome „osiągnięcia” rządów PiS. Tusk też dość słabo, zmarnował trochę czasu, ale miał co najmniej dwa celne punkty, kiedy pokazywał hipokryzję Morawieckiego. Co najważniejsze, obaj premierzy byli maksymalnie skoncentrowani na sobie nawzajem i przypuszczali ataki wyłącznie na siebie nawzajem (z jednym małym wyjątkiem u Morawieckiego). A tam, gdzie dwóch się bije, tam trzeci, czwarty i piąty korzysta.
Dobrze wypadli w debacie Hołownia, Maj z Bezpartyjnych i Krzysiek Bosak. Ten ostatni moim zdaniem najlepiej, najbardziej merytorycznie, wyróżniał się na tle całej reszty, a zwłaszcza zacietrzewionych jak dwa makaki liderów PO i PiS. Widać, że dobrana była odpowiednia strategia dla Bosaka – on wiedział do kogo i po co mówi. Stawką tej debaty jest przekonanie ludzi starszych, widzów telewizji, w ogromnej większości wyborczego zaplecza PiS, ale przecież niekoniecznie ich fanatyków, którzy zdania nigdy nie zmieniają. Hołownia również dobrze wykorzystał swój czas i potrafił skontrować jałowość gadki duetu Tuska z Morawieckim. Maj prezentował się jako rozsądne centrum. Raczej średniawo wypadła Scheuring-Wielgus, ale to też zagadka, dlaczego Lewica wysłała tak słabą zawodniczkę, bo mają przecież lepszych mówców.
Na pewno zauważalny był dysonans między parą Tusk-Morawiecki w jakimś wzajemnym toksycznym romansie, a całą resztą. I tutaj też dobrze, że Bosak zaznaczył, że pozostali (czyli Hołownia i Lewica) są przystawkami KO i tylko Konfederacja jest realną alternatywą. O ile strategia na tę debatę Tuska (czyli atakowanie PiS-u i wykazywanie jego hipokryzji) wydaje mi się w jakiś sposób zrozumiała (chociaż tylko częściowo zrealizowana), to zupełnie błędna wydaje mi się strategia Morawieckiego. W tej debacie dla PiS-u największym zagrożeniem tak naprawdę była Konfederacja oraz wszyscy, którzy pozycjonują się jako rodzaj alternatywy dla POPiS-u, ale najbardziej Konfederacja, bo to przecież konserwatywna konkurencja. Koncentrując się na atakowaniu wyłącznie Tuska i PO, Morawiecki oddał pole Konfie i w jakimś stopniu też Hołowni i Bezpartyjnym Samorządowcom. Bardzo mnie to cieszy.
I jeszcze jedna ważna rzecz - Bosak jako jedyny nie bał się kilkukrotnie akcentować tego, że socjal (niesłusznie) idzie na Ukraińców, co aktualnie już nie podoba się opinii publicznej (50% Polaków vs 27% wg badania w lipcu, teraz pewnie jeszcze bardziej).