Szedł po molo wsłuchany w szumiące fale,
ręce miał w kieszeniach jakby smutek tam chował.
Zatrzymał się patrząc przed siebie,
długo oddzielał horyzont od morza.
Choć pochmurno wokół było, zaświeciło słońce.
Zostawił co było w wody odmęcie,
dłonie miał otwarte i szansę w prezencie.
Zrozumiał że nie ma nic do stracenia,
i co ma jeszcze do zrobienia…
~ 01.12.2019