Dotarłam do etapu zrozumienia, że niczego nie da się zdobyć raz na zawsze, że to droga, proces, zmiana, ewolucja, rewolucja, kombinatorka do końca; w chwilach słabości jednak tęsknię za iluzją stałości czy pewności czegokolwiek.
Bardzo dobrze pamiętam moment jak zdałem sobie z tego sprawę, w pierwszej chwili poczucie absolutnej wolności, a zaraz potem całkowita utrata gruntu pod nogami i atak paniki. Nie trzeba było patrzeć w dół :)
Jakiś czas temu natrafiłem na mema, który na jakiś czas dał mi spokój, teraz go nie znajdę, ale spróbuję sparafrazować. "Structure is a cage. Lack of structure is not a freedom". Dało mi do myślenia. Jak Ty to rozumiesz?
Czasami mam wątpliwości, czy nasza ludzka świadomość to dar, czy jednak przekleństwo ;)
A może ta nasza ludzka świadomość to stosunkowo nowy wynalazek wymagający lat praktyki i mistrzowskiego opanowania, aby pokazać pełnię możliwości? Niczym najnowsza generacja myśliwców, tylko bez instrukcji obsługi.
A może siedzimy w symulatorach lotów, aby solidnie to ogarnąć zanim wsiądziemy do prawdziwej maszyny?
Czy taki myśliwiec to dar czy przekleństwo?
RE: Na zachód / To the west [POL/ENG]