W latach 2009-2014 wsiąknąłem w narracje "spiskowe" na dobre, już wtedy się nie podśmiewałem, bo już wtedy realizowały się scenariusze, o których czytałem. Kryzys finansowy, zamachy terrorystyczne, medialne manipulacje, wszystko pasowało skladało się w jedną całość. Także rozumiem o czym piszesz. I wiesz co? Wspominam to jako zajebiście trudny i mroczny czas, zawaliła mi się rzeczywistość po raz pierwszy, patrząc z perpsektywy czasu to spędziłem parę lat w depresji śledząc plany elit. Nie piszę więc teraz tych wpisów z perspektywy "owcy".
Doszedłem do wniosku, że to jest ślepa uliczka, 95% ludzi nigdy nie zgłębi tych tematów, rewolucja nie zajdzie w ten sposób. I nie dlatego, że ludzie są niewolnikami, o nie, bardzo mnie razi taka narracja bo odbiera podmiotowość. Ludzie nie wchodzą w te tematy bo chcą w tym dość już przejebanym świecie zaznać raczej szczęśliwych chwil, a to są bardzo trudne doświadczenia, które mogą przytłoczyć, postawa troski o siebie wydaje mi się zdrowa. To zaangażowanie wszystkich nie jest jednak zresztą wcale konieczne. Potrzebne są alternatywy. Ponieważ podstawową przyczyną tego, że żyjemy w systemie opartym o przemoc nie jest fakt, że grupa złych skurwysynów chce rządzić innymi. Podstawowa przyczyna jest taka, że przez tysiąclecia nie potrafiliśmy inaczej. Hierarchiczna struktura do czasu była wydajna i skuteczna. Teraz przestaje być. Dlatego system trzeszczy w szwach, dlatego ludzie zaczynają się "budzić" i buntować, na horyzoncie mamy alternatywy.
Uważam też, że paradygmat walki ze złym systemem jest z góry skazany na porażkę, bo sama walka jest ich metodą. Jeśli naprawdę potrafimy lepiej, to stwórzmy atrakcyjne alternatywy dla przeciętnego człowieka, tak żeby nawet nie interesowały go planych "złych". Kiedy zniknie zapotrzebowanie, oni sami też znikną niezauważeni przez wielu.
Zobacz, połowa Polaków się zaszczepiła. To znaczy, że jest druga połowa, która nie chce tego robić. Jak potężna jest to energia, ogrom różnorodnych ludzi, którzy mają tak różne powody, wnioski i przemyślenia na ten temat. Masa to złudzenie. A ludzie bardziej potrzebują nadziei, wiary w możliwość lepszego świata i perspektywy zmian, a nie kolejnego wroga.
Stosując "ich" hasło w odwrotnym kontekście dokonuję odczarowania rzeczywistości, którą próbują kształtować takim zaklęciem. Nie wiem czy przeczytałeś cały wpis, ale piszę o odzyskaniu podmiotowości dzięki decentralizacji i jednoznacznie wyrażam swój krytyczny stosunek wobec globalistycznych planów.
Decentralizacja to największe zagrożenie dla ludzi, którzy chcą całą władzę trzymać w swoich rękach, a ich narzędziem jest centralnie zarządzany system finansowy. Dlatego piszę, że protesty i ludzie na ulicach to jest nie jest ich język. Ich język to pieniądze i władza, które dostają w niemej umówie zawartej setki lat temu. Wystarczy dobrowolnie odstąpić od umowy. Tak to widzę.
Pozdrawiam i życzę dużo siły i zdrowia, bo to nie jest prosta droga.
RE: "Nie będziesz posiadał niczego, a będziesz szczęśliwy" - nowy model ekonomiczny dla zrównoważonej przyszłości. [#22]