Poranne prognozy pogody zupełnie nie zwiastowały tak spektakularnego dnia. Założyłem sobie wprawdzie, że jeśli tylko warunki na to pozwolą, wyskoczę na rower, ale nie przypuszczałem, że przywita mnie tak piękna, złota jesień. Od początku planowałem trasę poprowadzoną głównie przez lasy i polne dukty, dlatego z garażu wyprowadziłem rower górski.
[ENG] Today's weather forecast gave no hint that the day would turn out quite so glorious. I had resolved to get out on the bike if conditions allowed, but I never anticipated riding under such crisp, sun-drenched skies. Since the itinerary favored rugged forest trails and unpaved dirt tracks, I opted for my hardtail mountain bike.
Już po dwóch kilometrach od startu wjechałem na leśne ścieżki w Havré. Musiałem zachować szczególną czujność, bo słoneczna aura wywabiła na zewnątrz całe rzesze spacerowiczów. Co więcej, w lesie odbywał się najprawdopodobniej jeden z tych zorganizowanych marszów na orientację, jakich co weekend w Belgii bez liku. W pewnym momencie do moich uszu dobiegły donośne dźwięki gry na dudach – chwilę później minąłem leśny parking, na którym jakiś Szkot w tradycyjnym stroju dawał prywatny minikoncert.
[ENG] Barely two kilometers from the doorstep, I dove into the singletrack cutting through the woods of Havré. I had to stay sharp on the handlebars, as the generous weather had drawn legions of hikers out into the open. It looked as though the area was hosting one of those organized walking rallies that crop up across Belgium practically every weekend. At one point, the unmistakable drone of bagpipes echoed through the canopy; sure enough, moments later I passed a forest clearing where a Scotsman was practicing in full swing.
W kolejnym kompleksie leśnym, położonym na południowy wschód od Havré, było już bez porównania puściej. Niewielu śmiałków się tam zapuszcza, bo dukty bywają kapryśne i zdradliwe – często trafia się na potężne kałuże i błotniste rozlewiska ciągnące się w poprzek całej drogi. Z racji bardziej dzikiego charakteru tego terenu regularnie organizowane są tu również polowania. Zanim więc wjechałem między drzewa, profilaktycznie przestudiowałem tablicę informacyjną, by upewnić się, że nie stanę się przypadkowym celem dla lokalnych myśliwych. Kolejną nagonkę zaplanowano dopiero za dwa tygodnie, więc ze spokojną głową ruszyłem w głąb lasu.
[ENG] Crossing into the secondary woodland southeast of Havré, the crowds thinned to zero. Few people venture deep into these trails because they are far less forgiving—you routinely encounter massive, hub-deep puddles spanning the entire width of the path. Given its rugged, overgrown nature, driven hunts are also a regular occurrence here. Before plunging in, I pulled up at the trailboard to double-check that I wouldn’t end up dodging stray buckshot. With the next organized hunt slated two weeks out, I had the green light to roll through without worry.
Następnym etapem mojej wycieczki był zabytkowy Canal du Centre w rejonie La Louvière. Każdy, kto regularnie zagląda na mój profil, doskonale zna to miejsce, bo wracam do niego regularnie. Zwykle biegam wzdłuż wody po gładkiej, wyasfaltowanej drodze serwisowej biegnącej po lewym brzegu. Tym razem, korzystając z szerokich opon MTB, wybrałem wyboistą, gruntową ścieżkę po prawej stronie kanału, co pozwoliło mi spojrzeć na zabytkową infrastrukturę hydrotechniczną z zupełnie nowej perspektywy.
[ENG] The ride then carried me toward the historic Canal du Centre near La Louvière. Anyone who follows my dispatches will recognize it instantly, as it's a staple in my training grounds. I frequently log runs along the waterway, sticking to the paved towpath tracing the left bank. This time around, capitalizing on the mountain bike, I tracked the unpaved dirt service trail hugging the right bank, which offered a fresh, gritty vantage point on the waterway’s industrial engineering.
W La Louvière zrobiłem woltę i skierowałem się w drogę powrotną, zahaczając po drodze o monumentalną windę statkową. Finałowy odcinek pokonałem już klasycznie, tnąc po asfalcie – obiecałem żonie, że zamknę całą pętlę w około dwie godziny, a zegarek bezlitośnie odliczał ostatnie minuty!
[ENG] Reaching La Louvière, I wheeled around for the return leg, swinging past the colossal Strépy-Thieu funicular boat lift along the way. From there, I burned the remaining kilometers on flat tarmac—I had promised my wife I’d be home in roughly two hours, and the clock was ticking down fast!