Cmentarze też przemijają
Gdy odwiedzamy lub mijamy cmentarze w naszej najbliższej okolicy, zazwyczaj traktujemy je jako stałe i niezmienne Przyjmujemy za pewnik, że nekropolia po prostu jest, była i będzie na swoim miejscu – że co roku 1 listopada czy w Dzień Zaduszny będziemy przychodzić dokładnie w to samo miejsce, by zapalić znicze na grobach przodków.
Wystarczy jednak cofnąć się o sto, a czasem zaledwie o kilkadziesiąt lat, aby przekonać się, że cmentarze – podobnie jak ludzkie życie – mają swój początek, rozwój i kres.
Nasza Twardogóra to dziś polskie miasteczko na Dolnym Śląsku. Przez stulecia była to jednak ziemia wielokulturowa, na której żyły obok siebie różne narodowości i wyznania: Polacy, Niemcy, Żydzi, a nawet czescy husyci. Historia Twardogóry – Festenbergu liczy już ponad siedemset lat i w naszym otoczeniu mamy wiele pamiątek tej długiej przeszłości.
Twardogórskie cmentarze to zarówno miejsca, które przetrwały i służą nam do dziś, jak też takie, po których nie pozostał już niemal żaden materialny ślad.
Średniowiecze i czas narodzin miasta: Gdzie chowano pierwszych twardogórzan?
Aby osadzić historię naszej miejscowości w szerszym kontekście, należy najpierw przypomnieć sobie, jak przez wieki wyobrażano sobie właściwe miejsce pochówku.
W dawnej Polsce, Niemczech, Czechach i na całym Śląsku obowiązywała zasada, że zmarły powinien spoczywać jak najbliżej świętości – czyli na ziemi poświęconej, w bezpośrednim sąsiedztwie świątyni. Wierzono, że pochówek jak najbliżej ołtarza, relikwii i murów kościoła zapewnia zmarłym szczególną opiekę patrona parafii, a modlitwa wiernych wchodzących na nabożeństwa pomaga ich duszom. Cmentarze przykościelne były zatem nieodłącznym elementem krajobrazu średniowiecznych miast i wsi. Doskonałym przykładem ewolucji takich nekropolii jest Wrocław. W średniowiecznym Wrocławiu cmentarze otaczały wszystkie najważniejsze świątynie miejskie – m.in. kościół św. Elżbiety czy kościół św. Marii Magdaleny. Przy kościele Bożego Ciała cmentarz funkcjonował przez ponad dwieście lat, a badania archeologiczne odsłoniły tam aż sześć nakładających się warstw pochówków oraz zbiorowe mogiły ubogich i pacjentów szpitala joannitów. Z czasem, na przełomie XVIII i XIX wieku, z powodów sanitarnych oraz braku miejsca w gęsto zabudowanych miastach, cmentarze przykościelne zaczęto zamykać i przenosić poza mury miejskie. Ta ogólna zasada funkcjonowania nekropolii przykościelnych dotyczyła również naszych okolic.
Tymczasem Twardogóra w czasach średniowiecza znajdowała się w sytuacji dość osobliwej. Choć miasto prawa miejskie uzyskało już w 1293 roku, przez bardzo długi czas – od XIII aż do XVI wieku, czyli do czasów reformacji – nie posiadało własnego kościoła. Gdzie zatem chowano pierwszych twardogórzan?
Wszystko wskazuje na to, że korzystano z cmentarzy przykościelnych najstarszych lokalnych parafii. Najważniejszą z nich był Goszcz – dawny majątek należący do biskupstwa wrocławskiego. Z zapisu w księdze parafialnej z 1740 roku wynika, że tamtejszy kościół miał już wówczas 700 lat, co oznaczałoby, że własną świątynię i parafialny cmentarz posiadał prawdopodobnie już w XI wieku. To właśnie przykościelny cmentarz w Goszczu był najpewniej miejscem, gdzie przez całe wieki przedreformacyjne spoczywali mieszkańcy Twardogóry.
Drugą ważną i istniejącą od dawna parafią był Chełstów wzmiankowany już w 1376 roku. Tamtejsza parafia pw. śś. Piotra i Pawła również posiada bogatą, średniowieczną metrykę i rozległy teren przykościelny, który służył lokalnej społeczności.
W Goszczu nadal istnieje cmentarz przykościelny, a w Chełstowie rozległy plac przykościelny to teren dawnego cmentarza.
Złoty wiek i wielka reorganizacja. Od placów przykościelnych po obrzeża miasta
Sytuacja zmieniła się w pierwszej połowie XVI wieku, kiedy w Twardogórze wzniesiono pierwszą własną świątynię – kościół ewangelicki. Nieznana jest data budowy tego kościoła – św. Trójcy i Matki Boskiej. Pierwsze wzmianki dotyczą remontu prowadzonego w 1587 roku przez ówczesnego pana Twardogóry Georga von Dyhrna.
Trudno orzec, jak ukształtowany był cmentarz przykościelny. Usytuowanie budowli było (i nadal jest) wyjątkowo trudne – kościół znajduje się pomiędzy ówczesną ważną, bo prowadzącą z rynku ulicą, a stromą skarpą opadającą ku rzece Skoryni. Świątynia nie miała wokół miejsca na tradycyjny plac cmentarny. Jeśli dokonywano jakichś pochówków na zewnątrz, to zapewne tuż przy ścianach budynku, jednak upływ czasu i późniejsze przebudowy całkowicie zatarły po nich ślady. Pozostało tylko wyeksponowane na zewnętrznej ścianie prezbiterium piękne epitafium parafianki Elii Jakisch.
Ważnych zmarłych chowano więc tam, gdzie było to najbardziej godne – wewnątrz kościoła, pod jego podłogą. W krypcie tej pierwszej świątyni spoczęło od kilku do kilkunastu osób. Były to postaci kluczowe dla życia ówczesnego miasta: prawdopodobnie miejscowi pastorzy oraz ówcześni właściciele dóbr twardogórskich. W roku 2010, w trakcie remontu kościoła, zidentyfikowano tam cztery pochówki członków możnego rodu von Köckritz.
Prawdziwy przełom w historii twardogórskich nekropolii nastąpił pod koniec XVII wieku. Dynamiczny rozwój miasta i wzrost liczby mieszkańców sprawiły, że mały kościół przestał wystarczać.
W 1690 roku ukończono budowę nowego, dużego kościoła ewangelickiego – imponującej drewnianej konstrukcji z częściowo murowaną z kamienia wieżą pod wezwaniem Żłóbka Chrystusowego (zum Kripplein Christi). Świątynię wzniesiono z inicjatywy księżnej Eleonory Charlotty pośrodku nowo wytyczonego placu, zwanego Rynkiem Górnym lub Nowym Rynkiem. Co najważniejsze dla naszej opowieści, wokół kościoła zaplanowano obszerny plac przykościelny. Przez blisko sto lat to właśnie tutaj znajdował się główny cmentarz miejski, na którym składano szczątki kolejnych pokoleń ewangelickich mieszkańców – Polaków i Niemców.
Rok 1874 przyniósł zmiany w pochówkach ewangelików. Wielki pożar strawił wówczas duży drewniany kościół ewangelicki. Mieszkańcy natychmiast przystąpili do odbudowy świątyni – tym razem z lokalnej czerwonej cegły. Ta świątynia istnieje do dziś – to twardogórska Bazylika Mniejsza. Jednak w trakcie tej wielkiej inwestycji podjęto również istotoną decyzję: dawny cmentarz przykościelny został ostatecznie zlikwidowany.
Podobno swój udział w przeniesieniu cmentarza miał pruski rotmistrz. Jak pisze Franz Thomale (Die schlesische Tischlerstadt Festenberg, Groß Wartenberg. Stadt und Kreis, 1974 ): Po zakończeniu wojen śląskich w Festenbergu stacjonował szwadron żołnierzy pruskich, dowodzony przez rotmistrza, który mieszkał w dawnym „domu Koppego” przy Oberringu. Rotmistrzowi przeszkadzało między innymi to, że w pobliżu jego miejsca zamieszkania znajdował się cmentarz. Być może obawiał się zanieczyszczenia wód gruntowych, a może był człowiekiem tak bardzo kochającym życie, że widok grobów zbyt mocno przypominał mu o jego przemijalności – w każdym razie jego interwencje okazały się skuteczne i cmentarz przeniesiono w stronę ulicy Groß-Grabener Straße. Jest to dzisiejsza ulica Wrocławska.
Nie była to decyzja przypadkowa. Druga połowa XIX wieku to czas wielkiej reformy higienicznej w całej Europie. Rozwijające się miasta, wyższe standardy sanitarne oraz nowe przepisy prawa wymuszały usuwanie miejsc pochówku z ciasnych centrów miejskich i przenoszenie ich na zielone obrzeża, poza obszar zwartej zabudowy.
Cmentarz rzymskokatolicki
W 1866 roku, w bezpośrednim sąsiedztwie świątyni protestanckiej, wybudowano nieco mniejszy (bo i parafian było mniej) kościół katolicki Wniebowstąpienia Pańskiego (Himmelfahrt Christi). Działka przeznaczona pod tę budowę była niewielka. Podobnie jak wieki wcześniej przy małym kościele szachulcowym, nie było tu miejsca na założenie tradycyjnego cmentarza na zewnątrz. Zmarłych duchownych honorowano więc pochówkiem wewnątrz budowli – w krypcie kościoła katolickiego spoczywa m.in. proboszcz Robert Letzel, zmarły w 1907 roku. Natomiast zgodnie z nowymi zasadami zakładania cmentarzy, parafia rzymskokatolicka nabyła hektarowy plac przy dzisiejszej ulicy Leśnej. Jest to nasz dzisiejszy cmentarz parafialny.
Na cmentarzu rosły liczne drzewa, które zostały wyłamane przez huraganowy wiatr w lipcu 1988 roku. Narodowy Instytut Dziedzictwa udostępnia na stronie zabytek.pl karty cmentarzy – stąd można dowiedzieć się wiele o ich historii oraz zapoznać się z materiałami fotograficznymi z lat prowadzonych inwentaryzacji. Dzisiejsza kaplica cmentarna na przykład wzniesiona została w roku 1892 jako kaplica grobowa rodziny mistrza murarskiego H. Glarsnera z Twardogóry.
Cmentarz ewangelicki
Cmentarz ewangelicki położony jest przy ulicy Wrocławskiej. Nekropolia ta zajmowała powierzchnię 1,6 hektara. Jedyny jej zachowany przedwojenny widok możemy dzisiaj zobaczyć na pocztówce, która przedstawia ten teren w widoku od strony ulicy Trzebnickiej.
Przez pierwsze kilkanaście powojennych lat cmentarz ten jeszcze funkcjonował w krajobrazie miasta, choć pochówków zaprzestano w roku 1945. Jednak jego losy przesądziła polityka państwa w okresie PRL. Likwidacja nagrobków nastąpiła w latach sześćdziesiątych, w oparciu o krajową ustawę z 1959 roku o cmentarzach i chowaniu zmarłych, która wpisała się w ówczesną odgórną politykę władz państwowych zmierzającą do usuwania śladów materialnego dziedzictwa i mienia poniemieckiego. Zasada 40 lat od ostatniego pochówku (art. 6 ust. 1) pozwalała terenowym organom administracji państwowej (prezydiom rad narodowych) wydać decyzję o zamknięciu cmentarza i przeznaczeniu jego terenu na inny cel. Ponieważ na większości cmentarzy poniemieckich ostatnie pochówki odbyły się przed rokiem 1945, a część tabliczek nagrobnych była zniszczona, od lat 60. i 70. XX wieku masowo uznawano, że spełniały one to kryterium. Tereny pozyskane w ten sposób przekształcano w parki miejskie, zieleńce, skwery, a nawet przeznaczano pod osiedla mieszkaniowe i zakłady przemysłowe.
Po przymusowym wysiedleniu ludności niemieckiej cmentarze te straciły swoich naturalnych opiekunów i dysponentów. Władze PRL traktowały je jako „mienie porzucone” i bez przeszkód komunalizowały. W efekcie działania tych przepisów w latach 60., 70. i 80. z mapy Polski zniknęły tysiące historycznych nekropolii. Nagrobki były masowo niszczone, wywożone, rozbijane na tłuczeń drogowy lub wykorzystywane jako materiał budowlany (np. do budowy krawężników lub murków).
W wyniku tych działań dawna twardogórska nekropolia ewangelicka została całkowicie rozebrana. Dzisiaj w jej miejscu znajduje się pusty plac, na którym w centralnej części stoi ustawiony współcześnie drewniany krzyż.
Cmentarz żydowski
Najtrudniejsza jest historia twardogórskiego cmentarza żydowskiego. Spisy ludności prowadzone od 1747 roku potwierdzają obecność społeczności mojżeszowej w mieście – początkowo liczyła ona 8 rodzin, a do 1812 roku liczba ta wzrosła do 217 osób, czyli około 50 rodzin. W tym okresie w Twardogórze uformowała się samodzielna gmina żydowska i choć nie posiadała ona własnej synagogi, to na wzgórzu zwanym Judenberg (Żydowska Góra) powstała nekropolia, czyli kirkut, na terenie którego wzniesiono również drewniany dom przedpogrzebowy. Według materiałów sporządzonych w latach trzydziestych XX w. przez Karla Fabera, najstarszy zachowany wówczas nagrobek upamiętniał Symeona syna Amszla Fajwla z Kalisza, zmarłego w dniu 3 lipca 1761 roku.
W okresie międzywojennym, wraz ze wzrostem wpływów narodowego socjalizmu, liczba wyznawców judaizmu w Twardogórze gwałtownie spadała. W 1936 roku w mieście mieszkało już tylko 6 Żydów, co oznaczało faktyczną likwidację gminy jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Opuszczony kirkut pozostał bez opieki.
Główna faza zniszczenia cmentarza nastąpiła jednak po wojnie. Od północnej strony piaszczystego wzgórza, na którym znajdowała się nekropolia, uruchomiono wydobycie piasku. Działająca przez około trzydzieści lat piaskownia prowadziła eksploatację surowca coraz dalej na południe, aż do momentu, gdy wkroczyła bezpośrednio na teren dawnego kirkutu. W wyniku tej wieloletniej działalności przemysłowej po cmentarzu żydowskim nie pozostał żaden ślad w terenie.
Cmentarz w Moszycach
Warto wspomnieć o jeszcze jednej, mniejszej nekropolii protestanckiej. Na mapie z 1887 roku w prawym górnym rogu zaznaczono drugi cmentarz ewangelicki – niewielki plac przeznaczony dla mieszkańców przylegającej wówczas do Twardogóry wsi Moszyce.
Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku znajdowały się tam podniszczone, ale czytelne i zachowane w całości płyty nagrobne. Z upływem dekad teren ten jednak uległ całkowitej dewastacji i naturalnemu zatarciu. Dziś dawną nekropolię w całości porastają drzewa i bluszcz, a wśród roślinności można natrafić jedynie na nieliczne, popękane i przemieszczone fragmenty nagrobków.
Cmentarze dziś
Kończąc naszą opowieść, spójrzmy na to, jak twardogórskie nekropolie funkcjonują w dzisiejszej przestrzeni miasta.
Jedynym historycznym cmentarzem, który do dzisiaj w pełni pełni swoją pierwotną funkcję, pozostaje cmentarz katolicki. Wygląda on jednak zupełnie inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu – jego krajobraz zmienił bezpowrotnie gwałtowny huraganowy wiatr, który w 1988 roku połamał większość rosnących tam drzew. Z uwagi na upływ czasu i naturalny brak wolnej przestrzeni, współczesne pochówki są tam mocno ograniczone i możliwe głównie w istniejących grobowcach rodzinnych lub po upływie określonego czasu na tym samym miejscu.
Ta ograniczona pojemność starego cmentarza sprawiła, że w latach dziewięćdziesiątych XX wieku konieczne stało się założenie zupełnie nowej nekropolii. Poza obrębem miasta, w sąsiedztwie drogi wylotowej w kierunku Grabowna Wielkiego, powstał duży cmentarz komunalny. Z biegiem lat okazało się jednak, że i ta powierzchnia jest niewystarczająca – w odpowiedzi na rosnące potrzeby społeczności rada miejska podjęła uchwałę o jego znacznej rozbudowie (z około 1,8 do ponad 3,6 ha) o przyległe tereny.
Cmentarze – choć z natury skłaniają ku refleksji nad kruchością ludzkiego życia i kierują myśli ku wieczności – same w sobie nie są wieczne. Historia twardogórskich miejsc pochówku pokazuje, że materialne ślady ich istnienia mogą zniknąć pod wpływem dziejowych burz, zmian administracyjnych czy ludzkiej nieświadomości. Kiedy kamień ulega zatarciu, a dawne nekropolie zarastają lasem lub ustępują miejsca nowym obiektom, pozostaje pamięć i dawne mapy. To dzięki źródłom historycznym możemy przywrócić obecność cmentarzy naszej świadomości.
DŚ
Pierwotnie opublikowano na Lectorium. Blog na Hive napędzany przez dBlog.