Na Filmweb jeszcze czasem zaglądam, ale to dlatego, że baza ma przydatne narzędzia - na przykład można wyświetlić sobie wszystkie filmy Clinta Estwooda z podziałem na reżysera/aktora i sprwadzić, czy nie ominęło się jakiegoś ciekawego tytułu.
Oczywiście można znaleźć ciekawe rekomendacje, ale za dużo czasu zajmuje (przynajmniej na lubimyczytac.pl) przeglądanie całej radosnej twórczości, w tym tej marketingowej.
Książki, które są bardzo popularne mają bardziej miarodajne oceny, ale to też dopiero po jakimś czasie. Na dzień dobry same "arcydzieła". :)
Natomiast oceny tytułów mniej popularnych, to już totalny odlot. "Rewers" Barta 6,4, a "Płonący lód. Nieczyste zagranie" 6,7. Pierwsza moim zdaniem bardzo zaniżona, druga niesamowicie wywindowana dziesiątkami. A średnie wskazują na podobną jakość literacką.
RE: Pan Maruda, czyli jak przestałam odwiedzać serwisy czytelnicze i pokochałam chaos