Nie wszystkie matki są miękkie. :) Znam podobną sytuację z babcią i dziadkiem w rolach głównych. Otóż martwili się, że powierzone im pod opiekę wnuczę 'nie chce jeść' - kanapka na śniadanie raz ugryziona, obiad ledwo dziubnięty, budyń z owocami na podwieczorek nie ruszony, zamiast przygotowanej kolacji zjedzona jedna cienka parówka na zimno. Również wystąpił brak skojarzenia faktów, że w lizakach, lodach, słodzonych gęstych napojach marcherkowo-bananowych, chrupkach, żelkach i cukierkach wnuczę miało solidną dawkę kalorii i w porach posiłków jest po prostu niegłodne. A po co ma jeść kanapki ze śniadania, czy odgrzany obiad, jeżeli ma nielimitowany dostęp do innych, bardziej lubianych pokarmów.
Nie wiem, czy jest jakaś dobra metoda na przekonanie karmiciela pozaposiłkowego. Chyba tylko metoda zdartej płyty - za każdym razem gdy wypływa kwestia 'nie chce jeść', wskazywanie konkretnych produktów, które przed posiłkiem zostały dziecku lub dzieciom udostępnione przez miękkiego dorosłego.
Dzieci bardzo umiejętnie przesuwają granice, jeżeli tylko dorośli na to pozwalają. Jeżeli wiedzą, że jeden rodzic ma swoje zasady i konsekwentnie ich przestrzega, to zaakceptują to i nie będą marnować czasu i energii na przekonywanie go do swoich koncepcji. Uderzą do rodzica, którego łatwiej urobić, który w danej sprawie częściej nagina reguły, lub wręcz nie stawia żadnych ograniczeń czy warunków.
Myślę, że masz słuszność w tej sprawie, bo chodzi o kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych. Trzeba myśleć o przyszłości (całkiem nieodległej), bo najczęściej te nieprawidłowe nawyki powodują nadwagę lub otyłość, które przychodzą wraz z okresem dojrzewania.
Najlepiej na wyobraźnię i konsekwencję działa przykład. Z pracy znam sporo dzieciaków z nadwagą i otyłością i naprawdę zdecydowana większość tych problemów z wagą wynika z:
- nielubienia wody = picia wyłącznie słodzonych napojów, słodzonej herbaty,
- nadmiaru wysokokalorycznych przekąsek (często zastępujących drugie śniadanie w szkole i podwieczorek a nawet kolację w domu),
- braku regularnych posiłków, np. niejedzenia śniadań - dzieciaki twierdzą, że rano nie są głodne, co nie dziwi, jeżeli na przykład około godziny 22 były chipsy albo słodycze.
RE: Kiedy dziecko nie chce jeść.