Pisałem kilka dni temu na swoim głównym koncie, że emocje to plaga dzisiejszych czasów. Ludzie się tak emocjonują różnymi kwestiami, że tracą w ogóle zdolność do dyskusji. I w zasadzie dotyczy to wszystkich spraw: od aborcji, przez Covida a na Ukrainie skończywszy. Ktoś ma nieco inne zdanie, to już jest skreślony i zwyzywany. Przynajmniej w Internecie. Ludzie okopują się i nie pogadasz. O wspólnym działaniu nawet nie wspominając. Tymczasem jest bardzo wiele tematów, które mogłyby połączyć z pozoru dalekie od siebie jednostki. Czasem nawet uda się to przełamać, czego przykładem jest zbiórka na Bayraktara założona przez Sierakowskiego a wspierana przez wiele osób o prawicowych poglądach. Choć oczywiście jest to dość zdalna współpraca. Pól jednak znalazłoby się więcej...
I tak na przykład, kilka dni temu trafiłem na film Tomasza Samołyka, takiego katolickiego youtubera. Zwykle bardzo wyważonego w swoich wypowiedziach, który nagrał film o alkoholu. Sygnalizuje w nim kilka kwestii, nad którymi może warto się pochylić. Nie postuluje prohibicji. Jedynie proponuje refleksję.
Ja nie piję alkoholu, więc ten temat nie wywołuje u mnie takich emocji, jak u tych, którzy piją. Dostrzegam bardzo złe skutki nadużywania. Ludzie pod wpływem często są nieobliczalni, więc świat pewno byłby bezpieczniejszy, gdyby ograniczyć spożycie. Nikomu jednak nie zamierzam nic narzucać. Mi alkohol nie smakuje, więc pijam go bardzo rzadko. Zwykle gdy jestem chory (balzam ryski) lub chce mi się bardzo pić (piwo).
Ale dlaczego o tym piszę? Otóż wczoraj Jan Śpiewak opublikował film pt. "Jak elity rozpijają Polaków"...
Zaintrygowała mnie ta sytuacja. Oba materiały są podjęte w nieco inny sposób, ale ogólnie Samołyk i Śpiewak mogliby sobie zbić piątkę i powiedzieć "dobra robota", mimo iż mają różne światopoglądy. Co więcej - podejrzewam, że gdyby usiedli razem przy butelce... soku, to pewno znaleźliby sporo innych wspólnych tematów i pól, na których mogliby zdziałać coś dobrego.