Kochani, przeczytałam post @Wadera o Królowej Śniegu. Poczułam się poniekąd jakbym czytała o sobie...
Tak wielu jest nas skrzywdzonych w jakiś sposób przez los, przez najbliższych, ludzi których kochamy. Jesteśmy tłamszeni, gnieceni, stawiani do pionu w każdy możliwy sposób. Dużo czasu zajęło mi zanim doszłam do tego że nie jestem sama, że takich jak ja, wybrakowanych przez los jest więcej. Żon i córek alkoholików, dzieci krzywdzonych przez rodziców itp. Do zeszłego roku wydawało mi się, że doskonale sobie ze wszystkim radzę. Moja sytuacja była jasna i klarowna. Codziennie wiedziałam czego mogę się spodziewać po powrocie do domu. Wiedziałam jak stawić temu czoło i w jakiś sposób miałam na to siłę. Uwielbiałam swoją pracę, do której codziennie mogłam uciec, żeby ,,odpocząć'' psychicznie. Między ludźmi zachowywałam kamienną twarz z uśmiechem przyklejonym do ust. Nikt nie miał prawa wiedzieć co się dzieje. Uciekałam w książki, które pochłaniałam tomami. Przyszedł moment kiedy powiedziałam ,,dość''. Postanowiłam zakończyć ten etap. To jednak tylko początek wszystkiego. Zaczęły się różnego rodzaju trudności, z którymi przestałam sobie radzić. To wszystko jest syndromem dziecka alkoholika. Wątpisz w siebie na każdym kroku, nie wierzysz , że dasz radę z czymkolwiek. Uwierzcie, do tej pory tak jest. Nawet jak jest wszystko dobrze to i tak jest źle. Zajmie mi jeszcze dużo czasu uporanie się ze swoimi demonami. Demonami przeszłości i teraźniejszości, które kładą cień na całe moje i moich dzieci życie. Muszę odnaleźć w sobie siłę do walki, a na ten moment brakuje mi jej niestety.
Mam jednak nadzieję, że ten rok będzie nieco lepszy i spokojniejszy od poprzedniego. Będzie mniej upadków, a więcej wzlotów.
Życzę Wszystkim podobnym do mnie spokojnego, w miarę szczęśliwego życia. Może być nudne jak flaki z olejem, ale spokojne i normalne z odrobiną miłości i szczęścia :)
Dla CIEBIE Siostra<3