Wczoraj wróciłem do pracy po tygodniu urlopu, a dokładniej 6 dniach zaległego urlopu za poprzedni rok. Chciałem wziąć już to wcześniej, w czerwcu, jak szedłem na urlop i byłoby z głowy.
Mieliśmy w tym czasie wytapetować przedpokój i nawet w piątek 22 września pojechaliśmy do Obi, ale... machnęliśmy ręką. Pewnie będziemy go robić na wiosnę, choć jeszcze teraz jest w miarę ładna pogoda. Początek października i mamy ładne lato. Podczas urlopu nie robiłem nic. Nawet mi się nie chciało napisać zaległej notki o przeczytanej książce o Piłsudskim jeszcze z sierpnia, czy też przeczytać nowych książek. Tam trochę pomachałem tym kettlebellem.
O właśnie. Trochę się wyrobiłem i już robię 50 wymachów bez przerwy. Ostatnio udało mi się zrobić dwa razy pod rząd po 50 wymachów. Za trzecim razem doszedłem do 30 i dalej nie dałem rady. Jeszcze miesiąc i spróbuję na serio podejść do wyzwania 10 tysięcy swing challenge. Tylko po tych 50 wymachach muszę dłużej odpocząć, minuta odpoczynku to dla mnie trochę za mało. Przynajmniej 2 minuty muszę odpocząć. Taka seria 50 wymachów zajmuje mi 2 minuty. Nie jest to rewelacyjny czas. Inni robią szybciej i z większymi ciężarami... to znaczy masami kettlebelli. Ciężar to jest siła przyciągania ziemskiego, a nie waga przedmiotu.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io